Литовские татары (либки)

Kryvonis

Цензор
Гербы литовских татар и тамги племён
Гербы литовских татар


1 - рода: Абрагимовичи, Аразовичи, Цухаевичи, Яхичи и Радкевичи (по гербовым печатям), 2 - печать 1530г. царевича Азюбек Солтана Остринского, 3 - печать 1540г. Ширинских, 4 и 5 - печать 16в. Уланских Асачуковичей, 6 - знак Ахмета Халецкого из Уланов 1548г., 7 и 8 - печати Юшенских 1563 и 1591гг., 8 - знак Сюнчековичей 1581г., 10 - Адамовичей, разновидность герба Лелива, 11 - знак Данкевичей 1581г. (знамя Юшинов), 12 - знак Смаила Сулимановича (знамя Юшинов), 13 - знак Хазбеевичей Мурз Юшинских 1591г., 14 - разновидность герба Богушевичей - Радван (знамя Юшинов), 15 - герб Азулевичей (знамя Юшинов), 16 - герб Юшинских, 17 - печать и т.д. (пропущен коментарий)
31 - печати Найманов 16в., 32 - печать Мурз Найманских из Скирмантай 1773г., 33 - печать Каскевичей 1560-1600гг. (знамя Найманов).

http://vif2ne.ru/forum/0/arhprint/605164

Литовские татары Историко-этнографический очерк
http://www.vilnius.skynet.lt/story_t.html

Польские татары: традиции, религия, судьба
http://turkolog.narod.ru/info/I311.htm
КУЛЬТУРА ПОЛЬСКО–ЛИТОВСКИХ ТАТАР КАК ПРИМЕР НАСЛЕДСТВА ЕВРОПЕЙСКОГО ИСЛАМА (ВВЕДЕНИЕ В ПРОБЛЕМАТИКУ)
http://yazik.info/2010-03.php


Причиной восстания либков против поляков были разногласия между поляками и либками, а также религиозные противоречия. В 1672 г. либки и черемисы переселились в дунайские румынские княжества.



Bunt Lipków - http://valkiria.net/index.php?p=articles&a...188&type=review

Słowem wstępu

Przez długie lata wierność Tatarów wobec Rzeczypospolitej pozostawała niezachwiana. Nie licząc krótkotrwałej służby u Karola Gustawa (co zresztą obciążało sumienia wielkiej części pełnoprawnych, chrześcijańskich obywateli), aż do 1672 Tatarzy zawsze byli lojalnymi poddanymi królów polskich, doceniając otrzymane od nich dobrodziejstwa i przywileje. Gdy posłowie chana krymskiego na początku XVI wieku próbowali nakłonić litewskich Tatarów do zdrady, otrzymali dumną i ostrą odpowiedź: “Ani Bóg, ani Prorok nie każą wam rabować, a nam być niewdzięcznymi. Pokonując was, zabijamy łupieżców, a nie braci naszych.” (Podhorodecki 279) Nie były to puste słowa. Polscy Tatarzy stawali wiernie przeciw ordyńskim pobratymcom, stawali przeciw Turkom pod Cecorą i Chocimiem, stawali przeciw Abazemu Paszy... a jednak w 1672 porzucili służbę Rzeczypospolitej i przeszli gromadnie na stronę turecką - co (nie całkiem w zgodzie z rzeczywistością) uwiecznił Sienkiewicz w “Panu Wołodyjowskim”. Dlaczego tak się stało?

Geneza buntu

Był to przełomowy epizod w dziejach Tatarów polsko-litewskich i jako taki zasługuje na rozpatrzenie w osobnym artykule. Wydarzenia lat 60-tych są z tym ściśle związane, zatem nieprzypadkowo zakończyłem poprzedni tekst już na latach “potopu”. Bowiem nie sposób omawiać tatarskiego buntu nie poświęciwszy chwili na rozważenie jego bezpośrednich przyczyn.
Od połowy XVII wieku położenie ludności tatarskiej gwałtownie się pogorszyło. O tym była już mowa, ale dla przypomnienia:
- okupacja moskiewska na Litwie i powstanie Chmielnickiego na Ukrainie zniszczyło materialne podstawy egzystencji tamtejszych rodzin tatarskich
- masowy napływ uchodźców tatarskich do Korony wywołał niechęć i prześladowania ze strony szlachty koronnej
- niechęć przerodziła się w nienawiść wskutek rabunków i gwałtów popełnianych przez liczne oddziały Tatarów krymskich, nogajskich, budziackich i innych zawodowych grabieżców będących na służbie Rzeczypospolitej (należy dodać, że Lipkowie nieraz poczynali sobie w podobny sposób, nie byli więc całkiem bez winy)
Wrogość szlachty koronnej wobec Tatarów wyraziła się w antymuzułmańskich prawach, m.in. zakazujących powierzania Tatarom wojskowych funkcji dowódczych i ograniczających swobodę kultu religijnego. Pierwszy zakaz podczas wojen łatwo dawał się obejść, ale gwałt na wolności wyznania był dla Tatarów wyjątkowo dotkliwy i nie do zaakceptowania. Wielkie wzburzenie wśród muzułmanów wywołały decyzje sejmu z 1667, który zabronił budowy meczetów w ruskich województwach Korony, a do tego uchwalił, że skarb Rzeczypospolitej wypłaci jeździe tatarskiej i wołoskiej tylko 1/4 należnego im żołdu. Już wtedy zagroził państwu powszechny bunt oszukanych żołnierzy i w 1668 uchwałę o zmniejszeniu żołdu odwołano - ale pieniędzy i tak nie wypłacono. W 1669, aby ułagodzić wrzenie wśród muzułmanów, Jan Kazimierz wydał dokument potwierdzający im wszystkie dotychczasowe prawa i przywileje; do tego poszerzył szlacheckie prawa sądowe na wszystkich Tatarów służących w wojsku (nie tylko tych pochodzenia szlacheckiego); a także raz jeszcze pozwolił Tatarom kupować ziemie na prawie szlacheckim (nie tatarskim). Ale cóż z tego? W najmniejszym stopniu nie poprawiło to rozpaczliwej sytuacji nieopłaconych, obdartych i głodnych żołnierzy.

Nieunikniony konflikt

A wojna z Turcją wisiała w powietrzu. Masy szlacheckie nie zdawały sobie z tego sprawy, lecz było to jasne dla każdego, kto choć trochę orientował się w polityce wschodniej: nie dość, że polsko-moskiewskie rokowania pokojowe stwarzały dla Turcji zagrożenie, nie dość, że sułtan usunął z Bakczysaraju przyjaznego dla Polski chana Mehmeda IV, osadził zaś wrogiego Aadila Gereja, to jeszcze Piotr Doroszenko poddał prawobrzeżną Ukrainę pod panowanie tureckie i w grudniu 1666 wespół z Tatarami krymskimi rozniósł zimujące na Ukrainie wojska koronne (w tym, dodajmy, cztery wierne chorągwie tatarskie). Ukraina pozostała bez osłony. Na szczęście w styczniu 1667 zawarto pokój z Rosją w Andruszowie, dzięki czemu można było znów posłać wojsko na południe. W samą porę, bowiem latem spadł na Rzeczpospolitą potężny najazd Tatarów krymskich wspieranych przez Doroszenkę, dzielnie odparty przez szczupłe wojsko Sobieskiego. W październiku, po dwutygodniowym oblężeniu pod Podhajcami przez przeważające siły tatarsko-kozackie, hetman zmusił przeciwnika do odstąpienia, zawierając z chanem “wieczny” pokój i “wieczną przyjaźń”; a podobnie Doroszenko przyjął polskie poddaństwo wyrzekając się Turcji.
Turcja tymczasem toczyła z Wenecją wojnę o Kretę i tylko dlatego nie udzieliła chanowi pomocy. Lecz w 1669 wojska sułtana odniosły zwycięstwo, a w październiku 1671 podpisano traktat ostatecznie kończący wenecko-tureckie spory. Odkąd sułtan miał rozwiązane ręce, wojna polsko-turecka była nieunikniona. A pierwsze jej ciosy musiały spaść właśnie na zamieszkałe przez Lipków Podole i Ukrainę. Skoro więc w Rzeczypospolitej Tatarzy zostali pokrzywdzeni i skoro nie było nadziei na poprawę sytuacji (a wręcz przeciwnie, wobec rosnącej wrogości ze strony szlachty mogli się spodziewać tylko jej pogorszenia), tym razem postanowili stanąć po stronie swych współwyznawców.
Ostatni raz wystąpili w obronie Rzeczypospolitej latem 1671 roku, gdy wojsko koronne pod hetmanem Sobieskim rozgromiło najazd Ordy na województwo bracławskie.

Zdrada

Czytelnicy Sienkiewicza będą odrobinę zawiedzeni, bowiem zdrada chorągwi tatarskich w rzeczywistości miała inny charakter niż to opisano w “Panu Wołodyjowskim”. Nie uczynili Lipkowie żadnej rzezi w Raszkowie ani nigdzie indziej, lecz spokojnie, nie przelewając niczyjej krwi, porzucili swoje zimowe leża i po prostu przeszli do wrogiego obozu. Pierwsze oddziały lipkowskie zbiegły na stronę turecką w listopadzie i grudniu 1671, lecz była to jeszcze tylko dezercja kilku chorągwi. Natomiast wiosną 1672 bunt stał się powszechny, bowiem “na stronę turecką przeszło kilkunastu rotmistrzów i namiestników tatarskich ze swymi chorągwiami. Byli to między innymi: Murza Korycki, Daniel Szabłowski, Samuel Sulejmanowicz, Hussejn Murawski, Dżafar Murawski, Adam Murawski, Samuel Krzeczowski, Samuel Murza, Lechtezar Szabłowski, Aleksandrowicz i Adamowicz. Wystąpieniem kierował rotmistrz Aleksander Kryczyński.” (Borawski 160) Wedle szacunków historyka Stanisława Kryczyńskiego (!) Lipków-zdrajców z 1672 było 2 lub 3 tysiące. Połączyli się oni z wojskami hetmana kozackiego Doroszenki (znów przyjął on zwierzchnictwo tureckie) w oczekiwaniu na nadejście potężnej armii sułtana, która dotarła na Podole pod koniec lipca 1672.
“Armię turecką poprzedzały czambuły Tatarów krymskich oraz konne oddziały Lipków i Czeremisów siejące śmierć i pożogę wśród mieszkańców nadgranicznych osad. Lipkowie i Czeremisi, znający doskonale kraj, oddali Turkom nieocenione usługi jako przewodnicy, informatorzy, tłumacze czy nawet doradcy. Uzbrojeni w broń palną i wyszkoleni według polskiej sztuki wojennej byli dla najeźdźców, mimo stosunkowo małej liczby, cennym nabytkiem.” (Borawski 164)
Kolejne oddziały Lipków porzucały Rzeczpospolitą już w trakcie walk, niejednokrotnie na samym polu bitwy. Jeszcze w 1672 wszystkie tatarskie chorągwie koronne zdezerterowały do Turków. Wierność zachowały jedynie chorągwie litewskie, które opowiedziały się przy Rzeczypospolitej, a przeciw swym pobratymcom.

Wojna

Jak przewidywał Jan Sobieski (wówczas jeszcze hetman, nie król) armia turecka uderzyła wpierw na Kamieniec, zaś lekkie oddziały tatarskie (w tym Lipkowie-renegaci) pustoszyły Podole i sąsiednie województwa. A twierdza kamieniecka, wbrew powszechnemu przekonaniu, była już wówczas nie do utrzymania. Niegdyś faktycznie prawie niemożliwa do zdobycia, w 1672 była już przestarzała (przede wszystkim nie przygotowana do odparcia ognia nowoczesnej artylerii, której Turcy mieli pod dostatkiem). Po długiej, lecz beznadziejnej obronie twierdza skapitulowała. Turcy zajęli Kamieniec, pozwalając obrońcom odejść w spokoju do swoich, razem z bronią i sztandarami.
Po upadku Kamieńca Tatarzy rozpuścili zagony szeroko w głąb Rzeczypospolitej, po Wołyniu i Rusi Czerwonej, a nawet po województwie lubelskim, gdzie dawniej Tatarów nie widziano na oczy. Za czambułami wolno postępowała armia sułtańska, kierując się na Lwów, pod którym stanęła pod koniec września. Oblężenie po kilku dniach przerwały pertraktacje pokojowe, lecz grabieże Tatarów nie ustawały. A w październiku miała miejsce słynna wyprawa hetmana Sobieskiego na czambuły - za pomocą ledwie 3000 żołnierzy hetman pogromił ponad 20.000 ordyńców i uwolnił 44.000 jasyru, nie mógł jednak naruszyć ogromnej armii tureckiej. Ostatecznie ten etap wojny zakończył niesławny traktat pokojowy podpisany 18 października w Buczaczu. Prócz przekazania Turcji Ukrainy, Podola i obietnicy haraczu wynoszącego 22.000 złotych rocznie, Rzeczpospolita zagwarantowała polsko-litewskim Tatarom prawo do bezpiecznej i wolnej emigracji do Turcji wraz z rodzinami i całym dobytkiem, a bezpieczeństwo i wolność wyznania tym, którzy zdecydują się pozostać.
Ale najazdy tatarskie trwały nadal i czambuły niezmiennie ścierały się z nielicznymi oddziałami polskimi. Mimo podpisanych paktów krew nadal brukała ziemie wołyńskie. A sejm traktatu nie ratyfikował. Przeciwnie, uchwalił wysokie podatki na potrzeby wojny tureckiej, która miała rozgorzeć na nowo...
Jednak przebieg działań zbrojnych nie jest przedmiotem tego artykułu. Dokładny ich opis znajdziecie w książkach, o ile będzie wam kiedyś potrzebny. Ja wspominam o wojnie na tyle, na ile wiąże się ona z sytuacją Lipków.
Następny rok przyniesie szumne zwycięstwo Jana Sobieskiego pod Chocimiem, dokonane przy udziale trzech chorągwi tatarskich, a w 1674 to strona polska występuje zaczepnie, odbierając ładny kawałek utraconych ziem, a co dla nas najważniejsze, ponownie przeciągając do siebie wielką część zbuntowanych Lipków, którym - wedle doniesień szpiegów kamienieckich - służba turecka przestała się podobać już w styczniu 1673. Dlatego marcowy sejm, pod wpływem hetmana Sobieskiego, wydał potwierdzenie wszystkich dotychczasowych przywilejów tatarskich, aby zachęcić buntowników do powrotu.

Po stronie tureckiej

Nie spełniły się nadzieje wiązane z przyjęciem służby tureckiej. Tatarzy wychowani w szlacheckiej kulturze Rzeczypospolitej, nawykli do swobody, godności i szlacheckich przywilejów, nagle musieli przygiąć karki i poddać się orientalnemu despotyzmowi. Koniec ze szlachecką wolnością, koniec z honorem, koniec z nietykalnością osobistą - teraz trzeba było bić czołem przed byle urzędnikiem i bez szemrania wykonywać wszelkie polecenia, bo za słowo sprzeciwu już można zapłacić głową. Szczególnie dotkliwie odczuwali to zwykli żołnierze, lecz i wśród rotmistrzów niezadowolonych wciąż przybywało, zwłaszcza wobec rosnącej niechęci i wyrzutów ze strony zawiedzionych podwładnych.
W czerwcu 1673 wojska turecko-tatarskie na Ukrainie ściągnęły pod Kamieniec Podolski na przegląd, przeprowadzony z początkiem lipca. Wtedy też Turcy osadzili znaczną część Lipków tuż pod Kamieńcem, na przedmieściu zwanym po turecku “Karwasery”, gdzie od dawna zamieszkiwali Czeremisi. Obie te nacje z czasem się wymieszają, ale póki co Lipkowie kamienieccy zachowują jeszcze odrębne tradycje.
“W połowie lipca do Kamieńca Podolskiego przybyli wysłannicy sułtańscy, którzy przywieźli Aleksandrowi Kryczyńskiemu nominację na beja miasta Baru. Jako oznakę władzy wręczyli mu buńczuk. W drugiej połowie XVII wieku Bar był głównym miastem starostwa liczącego ponad 40 osad. Tu właśnie zamierzali Turcy osadzić Kryczyńskiego i jego ludzi. Nadanie Kryczyńskiemu zdewastowanego starostwa niewiele korzyści przyniosło Lipkom. Już wkrótce zaczęły się niesnaski między obdarowanym a resztą rotmistrzów.” (Borawski, Dubiński 94)
Jeszcze w tym samym miesiącu część rotmistrzów zaczęła spiskować na własną rękę, pragnąc wrócić pod berło króla polskiego. Sekretnie porozumieli się z hetmanem Sobieskim i przekazali mu dziesięć warunków, za spełnieniem których wrócą do Rzeczypospolitej i przysięgną jej wierną służbę. (Dodajmy, że pismo do hetmana powiózł Marcin Bogusz, zapiekły wróg tatarskich zdrajców, ale to właśnie jego hetman mianował komisarzem do rokowań z Lipkami.) Niestety, strona polska warunków nie przyjęła. Tym niemniej spisek rotmistrzów przeciw Turcji i Kryczyńskiemu bynajmniej się nie załamał.
Tymczasem we wrześniu Lipkowie (i kamienieccy, i barscy) znowu puścili niszczycielskie zagony na ziemie województwa ruskiego. Mimo niewielkiej liczby dokonywali straszliwych zniszczeń, podszywali się bowiem pod chorągwie Rzeczypospolitej (nie różniąc się od nich strojem, uzbrojeniem ani językiem) i nie płosząc miejscowej ludności docierali do najbogatszych i najludniejszych okolic, gdzie uderzali znienacka i błyskawicznie. Najchętniej zaś podchodzili pod miasteczka, do których jarmarki lub dni targowe ściągały ludność z okolicznych wiosek - co gwarantowało największy jasyr i najbogatsze łupy.
“W drugiej połowie września Lipkowie, dowiedziawszy się od swych szpiegów, że w pobliżu Tarnopola rozłożyły się dwie polskie chorągwie Silnickiego i Złotnickiego, wyprawili się na nie w kilkaset koni. Tatarom zależało przede wszystkim na ujęciu rotmistrzów tych oddziałów, gdyż obaj dowódcy niejednokrotnie dali się im we znaki. Jazda polska nie dała się jednak zaskoczyć. Zręcznym manewrem odcięła drogę powrotną nieprzyjacielowi, a potem przystąpiła do likwidacji rozproszonych oddziałów tatarskich. Polacy wzięli sporo jeńców, których jako zdrajców wycięto.” (Borawski, Dubiński 96)

Bejostwo barskie

Gdy armia polska pod Janem Sobieskim wyruszyła pod Chocim, propolski spisek rotmistrzów lipkowskich podniósł wreszcie głowę. W Barze wybuchły walki między Tatarami, w których zamordowano samego beja barskiego Aleksandra Kryczyńskiego. Ale śmierć przywódcy nie załamała stronnictwa protureckiego. Komendę nad barskim zamkiem objął syn zamordowanego, który zamierzał dzielnie kontynuować dzieło ojca. I faktycznie, gdy chorąży koronny Sieniawski, dowiedziawszy się o śmierci Kryczyńskiego, uderzył koło 20. października na Bar z częścią zmierzającego pod Chocim wojska, spotkał się ze zdeterminowaną obroną i na rozkaz hetmański odstąpił od oblężenia. Bar pozostał jeszcze wierny Turcji.
Nominację na nowego beja barskiego otrzymał rotmistrz Hussejn Murawski, który utrzymał twierdzę jeszcze przez rok. Pomimo zwycięstwa Rzeczypospolitej pod Chocimiem, które znów zaktywizowało Lipków dążących do powrotu na stronę polską, Bar wciąż pozostawał w rękach beja podległego Turcji, a lipkowscy renegaci nieprzerwanie pustoszyli polskie pogranicze.
Zmianę przyniósł dopiero rok 1674, gdy Jan III Sobieski (już jako król) ponownie wyprawił się przeciwko Turkom. Tym razem działania rozpoczął właśnie od oblężenia Baru, w którym przez cztery dni dzielnie broniło się 1200 Tatarów. Ostatecznie 12 listopada Hussejn Murawski poddał twierdzę królowi i wrócił wraz ze wszystkimi Lipkami na służbę Rzeczypospolitej. Należy nadmienić, że Sobieski, w przeciwieństwie do polskich rotmistrzów, nie miał w zwyczaju skazywać na śmierć pojmanych buntowników, tylko przebaczał im zdradę i przyjmował z powrotem na służbę - tak jak obrońców Baru.

Dalsze zmagania

W styczniu 1675 Sobieski wysłał pułkownika Jana Greba i wspomnianego Hussejna Murawskiego z poselstwem do chana Selima Gereja, proponując wykupienie Kamieńca za stałą coroczną opłatę oraz gwarancję nietykalności wszystkich meczetów w Rzeczypospolitej. Rozmowy w Bakczysaraju trwały przez pół roku, przy czym pochopnie obdarzony zaufaniem królewskim bej Murawski powtórnie przeszedł na stronę turecką. Pertraktacje zakończyły się fiaskiem.
W czerwcu 1675 armia sułtana znów pomaszerowała na Podole. Tym razem polscy Lipkowie nie wzięli udziału w walkach, gdyż nauczony doświadczeniem król odesłał ich na wszelki wypadek w głąb kraju.
Latem 1676 armia turecka raz jeszcze uderzyła na Rzeczypospolitą, poprzedzana przez oddziały Lipków i Czeremisów kamienieckich, które docierały nie tylko na Podole i Wołyń, lecz nawet na odległe Polesie. Decydująca bitwa rozegrała się we wrześniu-październiku pod miasteczkiem Żórawno, gdzie armia turecka przez trzy tygodnie bezskutecznie oblegała obóz wojsk królewskich. Ostatecznie 16 października 1676 podpisano rozejm (żórawiński), na mocy którego pozwolono Lipkom na wolny wybór kraju, w którym chcą zamieszkać. Stąd też od kilkuset do 3000 Tatarów (brak dokładnych danych) dobrowolnie wyemigrowało do Turcji, a osadzono ich na przedmieściach miast podolskich (Kamieniec, Bar, Międzybórz) oraz na “wołoskim pograniczu” (pod Chocimiem i Czerniowcami). Oczywistym celem takiego rozmieszczenia Lipków przez władze tureckie było stworzenie lekkich oddziałów regularnie najeżdżających polskie pogranicze - ale przy tym formalnie nie będących częścią armii sułtana, dzięki czemu mogły prowadzić działania przeciw Rzeczypospolitej nawet w czasie pokoju. Ich utrzymanie nic Turcji nie kosztowało, a do tego zaoszczędzało Turkom konieczności mobilizacji własnych oddziałów ochrony pogranicza - jednocześnie zmuszając do tego Rzeczpospolitą.

Pokój i amnestia

Traktat pokojowy podpisano w Stambule jesienią 1677 (posłował Jan Gniński). Niewiele zyskała Rzeczypospolita, albowiem powtórzono postanowienia z Buczacza, Turcja wycofała się jedynie z żądania haraczu. Potwierdzono pakt żórawiński, na mocy którego przez rok czasu Tatarzy polscy mieli prawo swobodnie odejść do Turcji z rodzinami i dobytkiem. Nie udało się też Gnińskiemu wymóc przesiedlenia “tureckich” Lipków z Podola i z granicznych ziem mołdawskich w stepy dobrudzkie, co próbował osiągnąć. Lipkowie-renegaci pozostali tuż przy granicy, nie przestając nękać najazdami pobliskich terenów.
Sejm koronacyjny 1676 uchwalił “amnestią generalną” dla wszystkich Tatarów z załogi barskiej, którzy przed dwoma laty powrócili wraz z bejem Murawskim na służbę polską. Sejm w marcu 1677 po raz kolejny potwierdził wszystkie dawne prawa i przywileje tatarskie. “Ponadto pozwolono Tatarom na odbudowę starych meczetów, posiadanie czeladzi chrześcijańskiej oraz odkupienie od szlachty dóbr niegdyś do nich należących. Zwolniono również Tatarów od wszelkich podatków. Wszyscy Tatarzy służący w wojskach Rzeczypospolitej mieli otrzymywać żołd na równi z chorągwiami kozackimi.” (Borawski, Dubiński 100)
Co do zaległości skarbu państwa z tytułu zaległego żołdu (w sumie 10.000 złotych), na uregulowanie których nie było oczywiście pieniędzy, ustalono, że król przydzieli żołnierzom tatarskim ziemie w ekonomiach litewskich - w wieczyste i dziedziczne władanie. I tak w 1679 rozpoczęło się osadnictwo tatarskie w ekonomiach: brzeskiej, kobryńskiej i grodzieńskiej. Tatarzy dostali ziemie bez poddanych chłopów, od 3 do 45 włók na głowę, w zależności od zasług i stanowiska. Wkrótce wbrew uchwałom sejmu 1677 pobudowali tam meczety (sejm pozwolił tylko na odbudowę starych, nie na wznoszenie nowych świątyń), z których parę zachowało się do dziś dnia, np. w Kruszynianach i Bohonikach.

Odsiecz wiedeńska i lata późniejsze

Przeciwko armii sułtańskiej oblegającej Wiedeń wraz z wojskiem Rzeczypospolitej pociągnęli także Lipkowie, wśród których było wielu zdrajców z dawnej barskiej załogi Kryczyńskiego. Tym razem dochowali wierności polskiemu królowi, dzielnie spisując się podczas bitwy pod Wiedniem i podczas dalszych walk z Turkami i Tatarami. (Natomiast Lipkowie tureccy z Podola i wołoskiego pogranicza, korzystając z nieobecności armii w kraju, używali sobie ile wlezie w polskich województwach przygranicznych!)
Po powrocie wojsk spod Wiednia kilka chorągwi tatarskich pozostało w armii koronnej na stałe. Prawdziwych Lipków było w nich coraz mniej, więcej zaś ludności miejscowej i Wołochów, lecz oficerowie zawsze byli Tatarami, tatarskie pozostały też tradycje i zwyczaje, łącznie ze skłonnością do grabieży.

Koniec Lipków kamienieckich

Mimo głośnej wiktorii wiedeńskiej, Podole z Kamieńcem pozostało w rękach tureckich, w dalszym ciągu będąc areną niezliczonych utarczek. Jan III Sobieski dwukrotnie jeszcze przedsięwziął szeroko zakrojone wyprawy na Mołdawię (w 1686 i 1691), znów przeciągając część Lipków-renegatów na powrót pod polskie sztandary, lecz większych sukcesów nie odniósł. Wobec tego wojska królewskie podjęły próbę odcięcia dostaw żywności i sprzętu wojennego do Kamieńca, czego również nie udało się przeprowadzić, aczkolwiek znacznie utrudniono życie załodze twierdzy, skąd już nie tylko Lipkowie, ale nawet prawdziwi Turcy poczęli uciekać do obozu polskiego. Poza tym na Podolu wciąż trwała typowa stepowa wojna, bez walnych bitew, za to z dziesiątkami podchodów, rabunków i potyczek przy udziale niewielkich, rozproszonych oddziałów.
Kamieniec wraz z częścią Podola powrócił do Rzeczpospolitej dopiero na mocy postanowień traktatu karłowickiego z 1699, już po śmierci wojowniczego króla Jana. Ci Lipkowie kamienieccy, którzy do samego końca wytrwali przy Turkach, zostali przesiedleni na prawą stronę Dniestru, na tereny pozostające we władaniu sułtana. Wiele lat przyszło im czekać na obiecane nadania ziemskie.
Ani te niegdyś polskie (a wcześniej jeszcze litewskie) posiadłości, ani Lipkowie “tureccy” nigdy już do Rzeczypospolitej nie powrócili.


Bibliografia:

Bohdanowicz Leon, Chazbijewicz Selim, Tyszkiewicz Jan: „Tatarzy Muzułmanie w Polsce.” Gdańsk 1997

Borawski Piotr, Dubiński Aleksander: „Tatarzy polscy. Dzieje, obrzędy, legendy, tradycje.” Warszawa 1986

Borawski Piotr: „Tatarzy w dawnej Rzeczypospolitej.” Warszawa 1986

Podhorodecki, Leszek: “Sicz Zaporoska.” Warszawa 1970

Selim Mirza-Juszeński Chazbijewicz: „Szlachta tatarska w Rzeczypospolitej.”; artykuł ze strony http://www.bezuprzedzen.pl/heraldyka/tatarzy.html
 

Kryvonis

Цензор
Historia Służby Muzułmanów Tatarów
w Wojsku Polskim

Podstawowym zajęciem Tatarów muzułmanów, w dawnej Polsce i Litwie, była obok rolnictwa i rzemiosła, służba w wojsku. Osadnictwo tatarskie od swych początków miało charakter wojskowy. Pierwsze osady powstawały w pobliżu ośrodków miejskich, blisko granicy z Zakonem Krzyżackim co umożliwiało, na rozkaz księcia, szybką mobilizację oraz obronę miast i dróg przed Krzyżakami

Nowi tatarscy przybysze ze stepów wschodniej Europy otrzymywali ziemie, w zamian zobowiązani byli do służby wojskowej. Stworzyli oni własne chorągwie plemienne lekkiej jazdy juszyńską, najmańską, jałoirska, kondradzką, bahryńską, ułańską. Nazwy te pochodziły od nazw plemion Złotej Ordy: Chuszun, Najman, Dżałoir, Kongrad i Bahryn. Tylko nazwa ułańska, pochodzi od tytułu „ułan” jakim posługiwała się najwyższa arystokracja w Złotej Ordzie i jaki posiadał dowódca tej chorągwi. Uzbrojeniem tych oddziałów były szable, łuki (później zastąpione pistoletami), lance. Chorągwie lekkiej jazdy tatarskiej nadawały się szczególnie do walk podjazdowych, zwiadów, pościgów, łapania „języków” (tj. jeńców mogących dać relacje o wojsku przeciwnika), nękania kraju wroga, eskortach poselstwa. Z czasem gdy różnice plemienne między Tatarami zanikły, ich chorągwie zaczęły być nazywane od nazwisk dowódców i miejsc zamieszkania służących w nich żołnierzy. Dowódcami tatarskich chorągwi byli niemal wyłącznie Tatarzy.

Tatarzy walczyli w większości wojen jakie toczyła Rzeczpospolita aż do rozbiorów. W bitwie pod Grunwaldem liczbę Tatarów walczących po stronie polskiej szacuje się na dwa tysiące. Tatarzy muzułmanie brali udział również w wielu innych starciach zbrojnych z Krzyżakami w 1418, 1420, 1422, 1426 roku. Podczas wojny dziesięcioletniej, w armii koronnej, która wkroczyła w 1458 roku do Prus znajdowało się około 600 Tatarów, z nadwornych oddziałów Kazimierza Jagiellończyka. W wojnie z Krzyżakami w latach 1519-1521 Tatarzy występowali w sile 200-300 koni. Obecność muzułmanów w wojsku Polskim, była wykorzystywana w propagandzie antypolskiej prowadzonej przez Zakon Krzyżacki w Europie. W 1474 roku chorągwie tatarskie uczestniczą w nieudanej wyprawie polskiej na Śląsk. Tatarzy walczyli we wszystkich wojnach prowadzonych przez królów polskich w Inflantach.

Tatarzy z Wielkiego Księstwa Litewskiego uczestniczyli w walkach po stronie polskiej przeciw najazdom z Chanatu Krymskiego i w wojnach z Imperium Osmańskim . Do swych pobratymców z Krymu powiedzieli podczas najazdu w 1508 roku: „Ani Bóg, ani Prorok nie każą wam rabować, a nam być niewdzięcznymi, my was mamy za rabusiów, a naszą szablą was pokonując, zabijamy hultajów, a nie braci naszych”. W wyprawie pod Cecorę przeciw Turkom uczestniczyło 100 nadwornych Tatarów księcia Samuela Koreckiego. Chorągwie tatarskie obecne były w wojsku koronnym podczas wojen z Imperium Osmańskim pod Chocimiem w 1621 i 1673 roku i Wiedniem w 1683 roku.

W wojnie polsko-rosyjskiej w latach 1632-1634, wzięli udział polsko-litewscy muzułmanie, odnosząc wiele sukcesów. Po wojnie hetman Krzysztof Radziwiłł ocenił dowódcę tatarskiej chorągwi Smólskiego i podległych mu ludzi: „Na czaty wychodząc, nigdy się nie wrócił, żeby albo czaty nieprzyjacielskie znieść, albo na tabory jego natrzeć, albo gromadę dobrą więźniów przyprowadzić nie miał”. W wojsku koronnym walczącym przeciw powstaniu Chmielnickiego, 1648-1655, obecne są chorągwie tatarskie. Blisko tysiąc Tatarów z Litwy i Korony walczyło po stronie polskiej w zwycięskiej dla Polaków bitwie pod Beresteczkiem. . Muzułmanie na Litwie i w Koronie wzięli udział w wojnie z wkraczającymi w granice Rzeczpospolitej wojskami rosyjskim i szwedzkim w czasie „potopu” w latach 1654 i 1655.

Od drugiej połowy XVI wieku zaczęły powstawać w wojsku polskim i litewskim chorągwie tatarskie służące nie z obowiązku ziemskiego ale za żołd. Do chorągwi tych, prócz mieszkających w Rzeczpospolitej od pokoleń Tatarów, zaciągali się również przybysze z Krymu, Turcji i Kaukazu. Zaletami tych chorągwi była przydatność w boju, łatwość zaciągu i niski koszt utrzymania w porównaniu z innym rodzajem jazdy. Ich największy rozrost nastąpił w czasie powstania Chmielnickiego i późniejszych walk z Rosją i Szwecją. Wśród najemników kaukaskich najliczniejsi byli muzułmańscy Czerkiesi, zwani Petyhorcami. Walczyli oni z konia. Na uzbrojenie składały się kolczasty pancerz, szabla czerkieska i krótka dzida. Z czasem uzbrojenie takie przyjęła średniozbrojna jazda w Polsce i na Litwie.

W latach sześćdziesiątych XVII wieku skarb państwa zaczął zalegać z wypłatą żołdu, co spowodowało, w 1672 roku, wraz z pogarszającą się sytuacją prawną, religijną i ekonomiczną, przejście niektórych chorągwi Tatarskich na stronę turecką. Wydarzenie to nazywa się „buntem Lipków”. Lipkami byli Tatarzy z Wołynia i Podola w XVII wieku. Chorągwie tatarskie z Litwy pozostałe wierne polskiemu królowi. Po przywróceniu dawnych praw ekonomicznych i religijnych oraz daniu obietnicy wypłacenia zaległego żołdu, niektórzy zbuntowani wrócili do armii Rzeczpospolitej.

Muzułmanie polsko litewscy wierni swym tradycjom rycerskim, odznaczyli się również męstwem i walecznością w XVIII wieku – ostatnim stuleciu istnienia Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Istotnym wkładem polskich muzułmanów do historii wojskowości jest jazda ułańska. Nazwa ta pochodzi od nazwiska pułkownika tatarskiego Aleksandra Ułana, walczącego po stronie króla Augusta II ze Szwedami i stronnikami Leszczyńskiego w latach 1701-1713 oraz konfederatami tarnogrodzkimi w latach 1715 i 1716. W 1717 pułk Ułana przeniesiony zostaje z armii koronnej do armii saskiej. Podległych Ułanowi żołnierzy nazywano ułanami i nazwa ta pozostaje nawet po jego śmierci w latach trzydziestych XVIII wieku, gdy dowódcą pułku zostaje generał major Czymbaj Murza Rudnicki. Z czasem ułanami zaczęto nazywać żołnierzy wszystkich tatarskich pułków. W wojnie sukcesyjnej austriackiej 1740-1748 i wojnie Prus z Saksonią 1756-1763 wzięły udział pułki tatarskie generała Rudnickiego i pułkownika Mustafy Koryckiego. Walczyły one na ziemiach Śląska, Moraw, Czech i Saksonii, odznaczając się dzielnością i rozsławiając swe imię wśród Polaków i żołnierzy Europy Zachodniej. Do sławy tatarskich jeźdźców przyczyniła się nie tylko bitność, lecz również broń nieznana dotychczas na zachodzie, tj. lance z proporczykami, które szumiąc wywoływały popłoch koni przeciwnika. Ułani stosowali również pewną nowość taktyczną: uderzenie kawalerii lekkiej masą (na sposób dawnej husarii) i łamanie oporu przeciwnika za pomocą brawurowej szarży przy użyciu samych tylko lanc. Później pułki „ułańskie” zaczęto tworzyć w armiach zachodnich. Ostatecznie za Napoleona nazwa ułanów rozszerzyła się na wszelką lekką jazdę uzbrojoną w lance.

Za panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego Tatarzy wzięli udział w konfederacji barskiej w 1768 i brzeskiej w 1769 roku. Tatarskie pułki stoczyły wiele bitew z wojskami rosyjskimi. Dnia 21 września 1771 roku konfederaci dowodzeni przez hetmana litewskiego Ogińskiego zatrzymali się na noc w Stołowiczach, niewielkim miasteczku w ziemi nowogródzkiej. Pułkownik tatarski Józef Bielak wprawiony w bojach, doradził by wojsko rozłożyć w polu, aby uniknąć zasadzki. Ogiński zignorował radę i pozostawił wojsko w mieście. W nocy do miasta wkroczyli Rosjanie, zadając klęskę śpiącym konfederatom. Z pogromu uratowały się w całości pułki tatarskie Józefa Bielaka i Mustafy Koryckiego, które pozostały za miastem i niektóre rozproszone oddziały litewskie wraz z hetmanem. Przegrana pod Stołowiczami zakończyła konfederację na Litwie, a pułki tatarskie wróciły do armii koronnej. Korpus składający się z trzech pułków tatarskich liczących niespełna 900 koni brał udział w przegranej dla Polski wojnie z Rosją. Tatarzy przyłączyli się również do insurekcji kościuszkowskiej. Wzięli udział w wielu bitwach, w tym pod Maciejowicami, w obronie Wilna i warszawskiej Pragi.

Muzułmanie polsko-litewscy, uczestniczyli w walkach niepodległościowych, po utraceniu przez Polskę niepodległości. Po nieudanym powstaniu kościuszkowskim, niektórzy byli żołnierze pułków tatarskich związali się z polską emigracją. Prowadzili oni działalność niepodległościową jako emisariusze, kurierzy i walcząc z bronią w ręku z zaborcami na Kaukazie, we Włoszech i Francji. W czasie kampanii napoleońskiej istniał jeden szwadron tatarski w pułku szwoleżerów gwardii Napoleona. Wziął on udział w walkach podczas odwrotu wojsk francuskich spod Moskwy. Ludność muzułmańska z ziem byłej Rzeczpospolitej wzięła udział w powstaniu listopadowym w latach 1831 i 1832. Powstał wówczas jeden pułk tatarski który wziął udział w walkach z Rosjanami. Wśród powstańców styczniowych w latach 1863 i 1864 również występują muzułmanie, ale nie tworzą oddzielnej jednostki.

Po uzyskaniu przez Polskę niepodległości muzułmanie zabiegali u władz o stworzenie oddzielnej jednostki wojskowej. W styczniu 1919 roku na rozkaz Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego przystąpiono do organizacji pułku tatarskiego. W pułku tym obok Tatarów polskich służyli muzułmanie z Powołża i Kaukazu, oraz chrześcijanie i Żydzi głównie z Kresów Wschodnich. Pułk ten pod nazwą Jazdy Tatarskiej wziął udział w wojnie polsko- bolszewickiej. Walczył on na terenach byłej guberni mińskiej, na Polesiu i w obronie Płocka podczas „cudu nad Wisłą”. Na początku swego istnienia w pułku służyło blisko 500 żołnierzy W sierpniu pułk rozformowano, a we wrześniu, na prośbę polskich muzułmanów, stworzono Dywizjon Muzułmański liczący ok. 400 żołnierzy. Dywizjon przechodził reorganizacje, aż został zredukowany do jednego szwadronu. Z czasem szwadron ten stracił swój muzułmański charakter. Ze względu na sentyment do konnej służby wojskowej, Tatarzy polscy, w latach trzydziestych ponownie zabiegali u władz polskich o stworzenie oddzielnej muzułmańskiej jednostki wojskowej. Od 1936 roku wszystkich muzułmanów poborowych zaczęto kierować do I szwadronu 13 Pułku Ułanów Wileńskich, jednak, ze względu na małą ich ilość, w I szwadronie większość wciąż stanowili chrześcijanie. Szwadron ten wziął udział w walkach we wrześniu 1939 roku. Poza I szwadronem 13 Pułku Ułanów Wileńskich, przez cały okres międzywojenny pojedynczy muzułmanie służyli w innych jednostkach wojskowych. Muzułmanie polscy, cywile i żołnierze, na dobre i na złe związani byli z ludnością polską i ponosili wszystkie trudy związane z II wojną światową, tak jak ich przodkowie w niemal wszystkich wojnach jakimi targana była Rzeczpospolita w przeszłości.

Po II wojnie światowej nie stworzono żadnej muzułmańskiej jednostki wojskowej w Wojsku Polskim i muzułmanie polscy służbę wojskową do dziś odbywają rozproszeni w całym kraju.
http://www.mzr.pl/pl/info.php?id=13
 

Kryvonis

Цензор
Tatarzy w wojsku polskim w drugiej połowie XVII wieku
http://histmag.org/?id=718
Pomimo częstych najazdów łupieżczych i walk z nogajskimi czy perekopskimi czambułami, dochodziło także do współdziałania obu wojsk. Tatarzy zamieszkujący Rzeczpospolitą (ziemie litewskie) zobowiązani byli do ziemskiej służby wojskowej (wypełnianiu tego obowiązku służyła m.in. lustracja ich dóbr z lat 30. XVII wieku). Oddziały złożone z Tatarów nie były zbyt liczne w armii Rzeczypospolitej, lecz odgrywały ważną rolę ze względu na swoje walory militarne (dobrze wyćwiczone wojsko, odważne i waleczne). Od XVII stulecia rozpoczyna się rozwój tych chorągwi w wojsku Rzeczypospolitej, na co wielki wpływ mają toczone przez nią działania wojenne na wielu frontach oraz specyfika tych działań (np. ruchliwy przeciwnik), która sprawia, że armia Rzeczypospolitej potrzebuje oddziałów jazdy lekkiej – do tej właśnie formacji wojskowej Polacy rozpoczęli rekrutację najemnych żołnierzy tatarskich. W swoim szczytowym okresie rozwoju chorągwie jazdy lekkiej stanowiły ok. 20% ogółu jednostek jazdy w wojsku Rzeczypospolitej. W pracy niniejszej przedstawiam element tatarski w wojsku polskim tylko w okresie drugiej połowy XVII wieku, gdyż jest to okres widocznej, wzmożonej działalności chorągwi tej jazdy. Samo zagadnienie uczestnictwa Tatarów w życiu wojskowym Polski i Litwy nie jest jeszcze dostatecznie dopracowane w historiografii polskiej i wymaga badań naukowych. Stąd też praca moja opiera się na skąpej literaturze dotyczącej powyższego tematu.
Chorągwie lekkie w wojsku Rzeczypospolitej w XVII wieku mają, jeśli chodzi o ich skład narodowościowy, charakter cudzoziemski oraz nie posiadają one typowo szlacheckiego charakteru w aspekcie ich składu społecznego. Poprzez chorągwie lekkie element obcy narodowo lub niepochodzący ze stanu szlacheckiego mógł zdobyć tytuł szlachecki drogą legalną (nobilitacje) lub nielegalną (przywłaszczenie czyjegoś herbu) oraz pójść drogą kariery wojskowej (od prostego żołnierza do oficera). Stąd też zawodowa służba wojskowa stanowiła dla Tatarów najpewniejszą drogę osiągnięcia prestiżu i awansu społecznego. Na stałe chorągwie tatarskie pojawiły się w Rzeczypospolitej na początku lat 50. XVII wieku po klęskach w wojnach z Kozakami i Ordą Krymską. W zdecydowanej większości chorągwiom tatarskim rotmistrzują Tatarzy, rzadko Polacy czy Rusini. Chorągwiami tymi dowodzili przedstawiciele szlachty lub mianowani przez magnatów porucznicy. Wielu rotmistrzów i poruczników chorągwi lekkich było z pochodzenia plebejuszami, nobilitowanymi później za zasługi wojenne.

W latach 60. i 70. XVII wieku, wobec zubożenia szlachty, znaczna część chorągwi lekkich oddana zostaje w ręce możnych, których stać było na wystawienie tych jednostek. Ci rotmistrzowie – magnaci byli przeważnie dowódcami tytularnymi. Wyszukiwali oni doświadczonych żołnierzy z chorągwi już istniejących, których mianowali porucznikami. Zawierano umowę, w myśl której porucznik miał zorganizować chorągiew i dowodzić nią podczas kampanii. Rotmistrz w zamian zobowiązywał się oddać porucznikowi swój poczet, tj. gażę za określoną ilość stawek żołdu i ewentualnie dopłacać jeszcze dodatkową sumę za dowodzenie. Jazda lekka zorganizowana była w chorągwie o różnej liczebności (od 60 do 100 koni). Poczty rotmistrzowskie wynosiły 10 – 12% liczebności oddziału. Poczty towarzyszy wynosiły w chorągwiach tatarskich dwóch konnych. Chorągiew stanowiła w jeździe narodowego zaciągu podstawową jednostkę organizacyjną i taktyczną. Jednostką taktyczną wyższego rzędu był pułk obejmujący pewną (wciąż zmienną) ilość chorągwi jazdy różnego typu. Często spotyka się w dokumentach zamiany chorągwi tatarskich na wołoskie (również lekka jazda) i odwrotnie oraz kamuflowanie oddziałów, złożonych z Tatarów, jako jazdę kozacką (np. Sobieski prowadził takie praktyki). U schyłku XVII wieku różnice pomiędzy typami jazdy lekkiej zacierają się i chorągwie te ogólnie nazywają się lekkimi, bez dokładniejszego określenia typu. Tatarów często używano w roli zwiadowców, strażników i jako służbę pocztową. Przy zakładaniu obozów wojskowych jazda lekka układana była w drugiej linii po bokach – służyło to obronie obozu chronionego z każdej strony.

Uzbrojenie jazdy typu tatarskiego składało się z szabli i łuku, często także używano dzidy. Przy końcu omawianego okresu niemal wszyscy jeźdźcy mieli też pistolety. Uzbrojenia ochronnego w zasadzie Tatarzy nie posiadali. Ważną kwestią przy omawianiu tych jednostek jest żołd, czyli wynagrodzenie żołnierzy za służbę wojskową. Stawki żołdu dla wojsk zaciężnych, ustanowione w 1648 roku, nie uległy większym zmianom aż do końca wieku. Drugi rodzaj wydatków na wojsko stanowiła hiberna (specjalny dodatek na utrzymanie wojska w okresie zimowym i wczesną wiosną, przed wyruszeniem na kampanię). Początkowo, aż do roku 1649, hiberna świadczona była prawdopodobnie w naturze. W 1667 roku wprowadzono definitywne płacenie hiberny w gotówce, zróżnicowano jej stawki dla poszczególnych rodzajów jazdy; odtąd hiberna stanowiła podwojenie stawek żołdu żołnierzy1.

Powstanie Bohdana Chmielnickiego jest niezwykle ważnym etapem rozwoju jazdy tatarskiej w armii Rzeczypospolitej. Zapotrzebowanie na zawodowego żołnierza sprawiło, że do wojska zaczęto coraz liczniej werbować litewskich Tatarów. Napływali także zbiegowie i awanturnicy z Turcji i Krymu, stąd też te chorągwie, składające się z elementu burzliwego, skore były do rabunku i trudne w dowodzeniu. Zdarzało się nawet, że poszczególni murzowie krymscy czy nogajscy zaciągali się na służbę Rzeczypospolitej razem ze swymi oddziałami. Roty złożone z ordyńców nazywano chorągwiami Tatarów dzikich, w odróżnieniu od oddziałów tatarskich, złożonych z muzułmanów litewskich. Najczęściej jednak jeźdźcy litewscy i ordyńscy służyli w tych samych chorągwiach. W latach 50. XVII wieku nastąpiło wyraźne oddzielenie chorągwi tatarskich od kozackich. Te pierwsze używane często były do służby zwiadowczej, pościgu za uciekającym wrogiem, zdobywania prowiantu, a także jako wsparcie dla jazdy ciężkiej.

Początek powstania Chmielnickiego na Ukrainie uzmysłowił władzom Rzeczypospolitej, że nie mogą liczyć na wierność chorągwi, złożonych z elementu ruskiego. Stąd też posłużono się pomysłem księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, który w swojej prywatnej armii przeprowadził selekcję i zatrzymał na służbie jedynie chorągwie rekrutujące się z Polaków, Niemców, Tatarów i Wołochów. W wojnie prowadzonej na ziemiach ukraińskich, roty tatarskie używane były nie tylko do walk ze zbuntowanymi Kozakami, ale również wysyłano je przeciwko krymskim czambułom, wspomagającym Chmielnickiego. Żołnierze chorągwi tatarskich wiernie służyli Rzeczypospolitej. W pierwszych latach powstania Chmielnickiego liczba chorągwi tatarskich była bardzo skromna. W 1649 roku w walkach pod Zbarażem i Zborowem wzięło udział zaledwie kilka rot, złożonych z litewskich i ukraińskich muzułmanów. Pod Zbarażem męstwem wyróżniła się chorągiew tatarska księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, pod dowództwem porucznika Krzysztofa Stapkowskiego. W ciągu 1650 roku liczba tych chorągwi uległa podwojeniu2.

W roku następnym, w zwycięskiej dla Polaków bitwie pod Beresteczkiem, walczyło blisko tysiąc żołnierzy jazdy tatarskiej. Po tej bitwie król Jan Kazimierz – chcąc wynagrodzić męstwo żołnierzy chorągwi rotmistrza Murzy Bohdanowicza – nadał im w wieczyste użytkowanie miasteczko Oratów oraz pobliskie wioski w województwie bracławskim. Na wzrost liczebny muzułmańskich chorągwi wpłynęło niewątpliwie rozbicie przez Kozaków armii hetmana polnego Marcina Kalinowskiego pod Batohem w czerwcu 1652 roku. Wobec niebezpieczeństwa kozackiego, sejm już w lipcu 1652 roku podjął uchwały zmierzające do szybkiego odtworzenia armii. Stosunkowo najszybciej uzupełniono jazdę lekką, zaciągając do niej masowo Wołochów, Tatarów krymskich i litewskich, a nawet Turków i Czerkiesów. W czwartym kwartale 1652 roku odtworzono siedem chorągwi tatarskich oraz utworzono jedną nową. Tak więc w armii koronnej (na niej spoczywał ciężar wojny) znalazło się osiem chorągwi tej jazdy, mianowicie: chorągiew Mustafy Sudycza, Adama Taraszewskiego, Chalembeka Murawskiego, Czymbaja Ułana, Mehmeta Czelebiego, Murzy Bohdanowicza, Michała Bydłowskiego i Mikołaja Pochojskiego.

Tatarzy służyli również w armii litewskiej Janusza Radziwiłła. W czasie letniej kampanii 1649 roku chorągwie tatarskie wykazały się męstwem w bitwach pod Zahalem i Łojowem. Chorągwi tatarskich Janusz Radziwiłł używał nie tylko w walkach z wrogiem, ale również do utrzymywania porządku w obozie i chwytania dezerterów3. W czerwcu 1651 roku działania wojenne Radziwiłł rozpoczął, wysyłając 11 chorągwi jazdy przeciwko kozackiemu pułkownikowi Nebabie, próbującemu zająć Homel. W zwycięskim wypadzie na wroga uczestniczyły także chorągwie tatarskie Sienkiewicza i Murzy. Wyparcie Kozaków spod Homla rozpoczęło pochód armii litewskiej na Ukrainę. We wszystkich bitwach i potyczkach uczestniczyły roty tatarskie. Zerwanie sojuszu kozacko-krymskiego w 1654 roku zwiększyło napływ ordyńskich najemników do armii Rzeczypospolitej. W chorągwiach tatarskich zwiększył się znacznie procent żołnierzy obcego pochodzenia, traktujących Rzeczpospolitą jako źródło łatwego zysku. Łupiestwa dokonywane na wsiach i w miasteczkach wywołały wśród mieszkańców Rzeczypospolitej nową falę nienawiści do zaciężnych chorągwi muzułmańskich. Nie przeszkadzało to zupełnie oficerom w chwaleniu ordyńskich najemników za męstwo w walce. Latem 1654 roku do komputu litewskiego przeszły jednostki przysłane z Korony, w tym m.in. siedem chorągwi tatarskich.

W październiku 1654 roku wyruszyło z obozu między Zborowem a Tarnopolem wojsko koronne prowadzone przez hetmanów: Stanisława Potockiego i Stanisława Lanckorońskiego. Wśród oddziałów polskich znajdowało się kilkanaście chorągwi tatarskich, m. in. Aleksandra Kryczyńskiego, Mustafy Sudycza czy Bohdana Łosia. W dniu 29 stycznia 1655 roku armia polska (już z połączonymi siłami nowego sojusznika – krymskich Tatarów) starła się z siłami kozacko–rosyjskimi pod Ochmatowem, lecz wobec niepewności ordyńskich sojuszników udało się uciec większości wrogiego wojska. W sierpniu 1655 roku na ruskie ziemie Korony wkroczyła kilkudziesięciotysięczna armia rosyjsko–kozacka dowodzona przez Wasyla Szeremietiewa i Bohdana Chmielnickiego. Najeźdźcom przeciwstawił się hetman wielki koronny Stanisław Potocki na czele kilku tysięcy jazdy. W wojsku tym znaczny procent stanowiły chorągwie tatarskie. Nie mogąc powstrzymać nieprzyjaciela, oddziały polskie nieustannie wycofywały się na zachód. 31 września kawaleria rosyjska zmusiła wojsko polskie do stoczenia bitwy pod Gródkiem, lecz hetman, by zapobiec okrążeniu swoich wojsk, nakazał odwrót.

Dużo wcześniej, bo latem 1654 roku, trzy potężne armie rosyjskie i jedna kozacka wkroczyły w granice Rzeczypospolitej, zajmując wschodnie obszary Wielkiego Księstwa Litewskiego aż po rzekę Berezynę. W ciągu kilku miesięcy zdobyły prawie wszystkie twierdze litewskie na okupowanym obszarze łącznie z Mohylewem, Witebskiem i Smoleńskiem. Szczupła armia litewska, w której znajdowało się kilka chorągwi tatarskich, nie była w stanie stawić poważniejszego oporu. Próbowała jedynie opóźnić manewry wroga. W 1655 roku wojska rosyjskie opanowały niemal całe Wielkie Księstwo Litewskie. Zajęcie Litwy przez Rosjan dotkliwie odczuła także ludność tatarska, która emigrowała do ruskich ziem Korony – na Wołyń, Podole i Ukrainę. Tatarzy zdobywali tam utrzymanie służąc u magnatów ruskich lub zaciągając się do wojska koronnego. Aby zahamować rozwój osadnictwa tatarskiego w Koronie, pod naciskiem szlachty polskiej odnowiono istniejące już dawniej, ale nie przestrzegane, ograniczenia praw ludności muzułmańskiej. Zaczęto również bezprawnie pobierać od Tatarów służących w wojsku pogłówne.

W drugim kwartale 1655 roku, czyli w przeddzień szwedzkiego najazdu na Rzeczpospolitą, armia koronna liczyła ok. 23 tysięcy żołnierzy, w tym 11 chorągwi tatarskich. W czasie działań wojennych takie chorągwie, tak jak i całe wojsko koronne, walczyły z wrogiem. W czasie kampanii letniej 1655 roku w grupie wojsk operujących przeciw Szwedom znalazło się około 60 chorągwi kozackich i tatarskich. Po przegranych bitwach pod Żarnowem i Wojniczem, również z całym wojskiem koronnym, przeszły na szwedzką służbę. Jana Kazimierza opuścili nawet jego przyboczni Tatarzy. W pierwszej dekadzie listopada szwedzki generał Jan Weihard Wnesowicz, razem ze swymi oddziałami, stanął na przedpolach miasteczka Praszka. Natknął się tam na gwardię królewską Jana Kazimierza, w skład której wchodziła chorągiew tatarska, licząca kilkuset ludzi. Wkrótce też doszło do starcia zbrojnego zakończonego porażką strony polskiej. Po bitwie tej Tatarzy zapewne przyjęli szwedzką protekcję, gdyż jak wynika z listu feldmarszałka Wittenberga do Karola Gustawa (listopad 1655), przyjął on na służbę szwedzką gwardię przyboczną Jana Kazimierza, składającą się z 420 Tatarów. Były to zapewne chorągwie służące w wojsku koronnym, wśród których mogła znajdować się i chorągiew królewska.

Pod koniec 1655 roku hetmani koronni Stanisław Potocki i Stanisław Lanckoroński, opuścili obóz szwedzki i zorganizowali konfederację w Tyszowcach, opowiadając się po stronie prawowitego władcy – Jana Kazimierza. Do konfederacji przystąpili również rotmistrzowie niektórych chorągwi tatarskich. Wśród jednostek, które poparły antyszwedzką konfederację, były litewski oddziały Antonowicza i Weyrowskiego. W pierwszym kwartale 1656 roku utworzono nową chorągiew tatarską (110 koni). Większość jazdy tej narodowości pozostała jednak przy Karolu Gustawie. W bitwie pod Gołębiem 19 lutego 1656 roku po stronie szwedzkiej walczyły chorągwie tatarskie z pułków Sapiehy, Seweryna Kalinowskiego i Michała Zbrożka. W końcowej fazie bitwy, gdy oddziały polskie zaczęły ustępować pod naporem nieprzyjacielskiej rajtarii, Tatarów użyto do pościgu (Szwedzi byli niezadowoleni z ich dwuznacznej postawy). Wśród oddziałów koronnych, które najpóźniej odeszły od Karola Gustawa, było siedem chorągwi tatarskich (potrącono im potem żołd). Chorągwie tatarskie brały udział w bitwie pod Warszawą (29 – 31 lipca 1656 r.) przegraną przez wojska królewskie. Wojsko szwedzko-brandenburskie silnie odczuwało obecność Tatarów, pomimo niewielkiej ich liczebności. Po tej bitwie wojsko litewskie (ok. 8-9 tys. Litwinów, 2 tys. Tatarów krymskich) ruszyły na wyprawę łupieską do Prus. W działaniach pod Toruniem (III kwartał 1658 roku) brało udział pięć chorągwi muzułmanów (Dawida Bykowskiego – 120 koni, w pułku Sobieskiego; Michała Antonowicza – 88 koni, w pułku królewskim; Stanisława Morzkowskiego – 93 konie, pułk Żegockiego; dwie chorągwie tatarskie – 181 koni w dywizji Czarnieckiego).

W wyprawie Czarnieckiego do Danii w 1658 roku brały udział oddziały tatarskie (wraz z kozackimi i wołoskimi liczyły 18 chorągwi). W tym samym czasie 17 chorągwi tatarskich pozostawało na pograniczu Ukrainy. W II kwartale 1659 roku w wojsku koronnym znajdowały się 23 chorągwie tatarskie (2682 konie), w tym samym roku na Pomorze, do działań przeciw Szwedom, wysłano cztery chorągwie tatarskie (ok. 460 koni). W 1660 roku w bitwie pod Połonką (27 czerwca) zwycięska armia królewska miała w swych szeregach 29 chorągwi tatarskich, wołoskich i kozackich (2809 koni). W skład armii koronnej, biorącej udział w wyprawie ukraińskiej 1660 roku, znajdowało się 20 chorągwi tatarskich (2316 koni), które brały udział w zwycięskiej bitwie pod Cudnowem przeciw Rosjanom i Kozakom. W 1661 roku, w wyniku niezapłacenia wojsku żołdu, zawiązała się konfederacja jazdy koronnej (w tym 21 chorągwi tatarskich) oraz konfederacja wojska litewskiego (która objęła jego całość, tj. ok. 14 tys. żołnierzy). Poza konfederacją koronną pozostały dwie chorągwie tatarskie (Jakuba Polańskiego i Jambeka Carewicza) oraz nowo utworzona – w 1662 roku – chorągiew Sulejmanowicza (łącznie trzy chorągwie – 321 koni).

Wkrótce, jeszcze wiosną 1663 roku, konfederację opuściło 12 chorągwi tatarskich, które powróciły pod władzę hetmanów. W tym też roku, po zlikwidowaniu zatargu o niewypłacony żołd, doszło do reorganizacji armii. Zlikwidowano osiem chorągwi tatarskich, niektóre przekształcono w kozackie, ale utworzono też kilka nowych chorągwi. Zreorganizowana armia koronna liczyła w 1663 roku, m. in. 21 chorągwi tatarskich (2057 koni). Na początku 1665 roku stronnicy skazanego na banicję hetmana polnego koronnego Jerzego Lubomirskiego w obozie pod Tarnopolem zawiązali konfederację przeciwko królowi. Po stronie Jana Kazimierza opowiedziała się większość jazdy, w tym wszystkie chorągwie tatarskie. Udział Tatarów w wojnie po stronie króla wywołał nienawiść szerokich rzesz szlacheckich do jazdy tatarskiej. Obawiano się bowiem, by Jan Kazimierz, opierając się na oddziałach złożonych z elementu niepolskiego, nie wprowadził absolutyzmu. Szlachta żądała rozwiązania wszystkich takich chorągwi. W 1667 roku doszło do zredukowania liczebności armii koronnej w skład której weszło osiem oddziałów tatarskich (A. Miączyńskiego, A. Falkowskiego, G. Temruka Czerkasa, J. Piwa, S. Łazińskiego, F. Białogłowskiego, Branickiego i Wilmonta). W skład zredukowanej armii litewskiej weszło 1907 Tatarów i Kozaków (liczba ta uległa redukcji w 1674 roku do 800 Tatarów i tyluż Kozaków). Natomiast armia koronna w 1671 roku liczyła już tylko siedem chorągwi tatarskich (w sile 410 ludzi). Król, znając przywiązanie Tatarów litewskich do swojej osoby, bardzo niechętnie godził się na redukcję tej jazdy. Wiele chorągwi zakamuflował jako kozackie, by nie drażnić szlachty.

Juliusz Kossak „Taniec tatarski”

Na krótkie i pełne napięć panowanie Michała Korybuta Wiśniowieckiego (1669 – 1673) przypada przełomowy moment w dziejach Tatarów, zamieszkujących ziemie ruskie Korony. Nasilające się niezadowolenie ludności muzułmańskiej ze złej sytuacji materialnej oraz ograniczeń prawnych i religijnych, doprowadziło do tragicznych w skutkach wydarzeń. Wzburzenie w szeregach jazdy tatarskiej przerodziło się w 1672 roku w otwarty bunt przeciwko Rzeczypospolitej. Rotmistrzowie zbuntowanych chorągwi przyjęli wtedy tureckie poddaństwo. Król pod wpływem swoich doradców, zaniepokojonych nastrojami w szeregach jazdy tatarskiej, próbował już w roku 1669 rozładować niezadowolenie, potwierdzając ludności muzułmańskiej wszystkie dotychczasowe przywileje. Tak więc od 1669 roku niektórym prawom szlacheckim zaczęli podlegać wszyscy Tatarzy służący w wojsku polskim. Król potwierdził im również prawo nabywania dóbr ziemskich i rozporządzania nimi bez żadnych ograniczeń. Wydanie przywileju w 1669 roku praktycznie biorąc niczego nie zmieniło w sytuacji materialnej Tatarów. Głównym źródłem utrzymania większości rodzin tatarskich stała się służba wojskowa. Niewypłacenie zaległego żołdu wszystkim chorągwiom lekkim doprowadziło Tatarów koronnych do granic nędzy. Poczucie doznanej krzywdy od państwa spowodowało, że muzułmanie polscy zaczęli szukać wsparcia u swych współwyznawców w Turcji i na Krymie.

Sytuacja, jaka zaistniała na Ukrainie za panowania króla Michała Korybuta, ułatwiła chorągwiom tatarskim przejście na stronę turecką. Toczące się od 1664 roku pertraktacje pokojowe między Rzeczpospolitą a Rosją doprowadziły do zaostrzenia stosunków polsko–tureckich. Ewentualne zbliżenie obu państw słowiańskich było bowiem bardzo niebezpieczne dla Krymu i Turcji. Uprzedzając podpisanie rozejmu polsko–rosyjskiego, sułtan turecki usunął z tronu krymskiego przyjaznego Rzeczypospolitej chana Mehmeda IV Gereja i osadził – posłusznego – sobie Adila Gereja. Tak więc Krym stał się ponownie wrogiem Polski. Nowy hetman prawobrzeżnej Ukrainy, Piotr Doroszenko, pragnąc wyrwać się spod polskiego panowania, uznał protekcję turecko – tatarską. Zamierzał przekształcić Ukrainę w państwo wasalne, wchodzące w skład imperium osmańskiego. Nadciągającą wojnę poprzedziły najazdy kozacko–krymskie.

W drugiej połowie grudnia 1666 roku hetman kozacki Piotr Doroszenko, wspomagany przez Ordę Krymską, uderzył niespodziewanie na dywizję koronną pułkownika Sebastiana Machowskiego, rozłożoną na zimowych leżach pod Ścianą i Braiłowem. Starcie zakończyło się pogromem wojsk polskich. W czasie bitwy pod Braiłowem zniszczono doszczętnie cztery chorągwie tatarskie: Mustafy Kosińskiego, Samuela Sulejmanowicza, Dawida Romanowskiego i Ułana Zasulskiego. Wielu żołnierzy chorągwi tatarskich (650 koni) zginęło, spora grupa dostała się do krymskiej niewoli. Zimą z 1671 na 1672 rok wśród tych chorągwi, rozrzuconych po Ukrainie i Podolu, coraz częściej dochodziło do zaburzeń i niepokojów. Żołnierze tych formacji, latami nie opłacani, byli biedni i sfrustrowani, toteż bez większych oporów dali się swoim rotmistrzom wyprowadzić do Turków. Nie wiemy, czy przejście Tatarów na stronę turecką miało charakter żywiołowy, czy też było akcją zaplanowaną. Sam bunt był przedsięwzięciem bezkrwawym i polegał na dezercji jazdy tatarskiej z wojska koronnego, jednak nie jest wykluczone, że istniał spisek rotmistrzów tatarskich kierowany przez Aleksandra Kryczyńskiego.

Pierwsze chorągwie tatarskie zaczęły porzucać swe leża w końcu 1671 roku, jednak dopiero wiosną następnego roku można mówić o buncie jazdy tatarskiej, bowiem dopiero w tym czasie na stronę turecką przeszło kilkunastu rotmistrzów tatarskich wraz ze swymi chorągwiami. Byli to między innymi: Murza Korycki, Daniel Szablowski, Samuel Sulimanowicz, Hussejn Murawski, Dżafar Murawski, Adam Murawski, Samuel Krzeczowski, Samuel Murza, Lechtezar Szabłowski, Adamowicz i Aleksandrowicz. Wystąpieniem kierował rotmistrz Aleksander Kryczyński. Do buntu nie przystąpił, jako jeden z nielicznych, rotmistrz Krzysztof Szachmancer, który nakazał swym żołnierzom powrót do Ostroga. Wkrótce też za wierność otrzymał na spółkę z innym Tatarem – Januszewskim – wieś Borowice na Wołyniu. Trzy lata później na sejmiku w Łucku zwolniono Tatarów ostrogskich od płacenia podatków. Przejście chorągwi tatarskich na stronę turecką zwane jest w historiografii polskiej buntem Lipków. Lipkami zaczęto, w drugiej połowie XVII wieku, nazywać Tatarów zamieszkujących Rzeczpospolitą. Dotychczas nie ustalono liczby Tatarów, którzy w 1672 roku przeszli na stronę turecką. Według historyka Stanisława Kryczyńskiego bunt podniosło ok. 2–3 tysiące żołnierzy.

Rotmistrzowie tatarscy, wyprowadziwszy swe chorągwie z armii koronnej, udali się do obozu tureckiego lennika, hetmana Doroszenki. W końcu lipca 1672 roku potężna armia sułtana Muhammeda IV, przekroczywszy Dniestr, znalazła się na polskim Podolu. Armię turecką poprzedzały czambuły Tatarów krymskich oraz konne oddziały Lipków i Czeremisów, którzy – znając doskonale – kraj oddali Turkom nieocenione usługi jako przewodnicy, informatorzy, tłumacze czy nawet doradcy. Uzbrojeni w broń palną i wyszkoleni według polskiej sztuki wojennej byli dla najeźdźców, mimo stosunkowo małej liczby, cennym nabytkiem. Lipkowie służący jeszcze w armii polskiej masowo przechodzili na stronę wroga. W czasie walk pod Żwańcem, szeregi polskie porzuciła tatarska chorągiew nadworna podkomorzego podolskiego, Hieronima Lanckorońskiego. Po zdradzie swej chorągwi podkomorzy nakazał pościnać głowy tym Tatarom, którzy pozostali jeszcze w Jagielnicy, nie zdążywszy porzucić służby pod znakami Rzeczypospolitej.

W sierpniu do oblegającej Kamieniec armii tureckiej dołączyły pułki kozackie hetmana Doroszenki, wśród których znajdowały się chorągwie Lipków, prowadzone przez Kryczyńskiego. Upadek Kamieńca Podolskiego otworzył armii tureckiej drogę w głąb Rzeczypospolitej. Turcy udali się w stronę Lwowa, a zagony tatarskie rozsypały się po całej ziemi ruskiej. Lipkowie, wykorzystując swe polskie uzbrojenie i umundurowanie oraz znajomość języka, udawali wycofujące się przed Turkami oddziały koronne. Już na samym początku wojny przywódcy Lipków, przewidując, że działania wojenne nie potrwają długo, zaczęli czynić starania w Stambule, aby w przyszłym traktacie pokojowym nie zapomniano o nich. 12 października przybyło do obozu tureckiego pod Buczaczem poselstwo polskie, eskortowane przez kilka chorągwi lipkowskich. Pertraktacje zakończono 18 października upokarzającym dla Rzeczypospolitej traktatem pokojowym. Polska zobowiązana była do oddania Turcji Podola oraz płacenia corocznego haraczu. Wszystkim muzułmanom mieszkającym w Rzeczypospolitej zapewniono bezpieczeństwo osobiste oraz prawo emigracji do krajów osmańskich. Mimo zawarcia traktatu pokojowego, walki nie ustawały. W dużym stopniu przyczyniali się do tego Lipkowie Kryczyńskiego, którzy – wspierani przez ordyńców – bezustannie pustoszyli ziemię wołyńską.

Wśród zbuntowanych chorągwi tatarskich już na początku 1673 roku dały się zauważyć objawy niezadowolenia ze służby u Turków. Objawy te wystąpiły przede wszystkim u Tatarów osiadłych od wielu pokoleń w Rzeczypospolitej. W znacznym stopniu spolonizowani, przywiązani do swych posiadłości, nie mogli przyzwyczaić się do tureckiego despotyzmu. W połowie lipca 1673 roku do Kamieńca Podolskiego przybyli wysłannicy sułtańscy, którzy przywieźli Aleksandrowi Kryczyńskiemu nominację na beja miasta Bar. Tu właśnie zamierzali Turcy osadzić zbuntowanych Lipków. Nadanie Kryczyńskiemu zdewastowanego starostwa przyniosło niewiele korzyści Lipkom. Już wkrótce zaczęły się niesnaski między obdarowany a resztą rotmistrzów. W Rzeczypospolitej, przygotowującej się do rozprawy z Turkami, bacznie obserwowano zmianę nastrojów wśród tatarskich renegatów. W styczniu 1673 roku polski szpieg doniósł z Kamieńca, że niektórzy Lipkowie żałują zdrady i łatwo można ich namówić do powrotu pod sztandary armii koronnej. Hetman Jan Sobieski, mimo że wychowany w tradycji antymuzułmańskiej, odnosił się z pewną sympatią do Lipków. Nigdy też, w przeciwieństwie do innych dowódców polskich, nie wieszał i nie ścinał wziętych do niewoli Lipków. On też był głównym zwolennikiem przeciągnięcia ich na służbę Rzeczypospolitej.

Obradujący w marcu 1673 roku sejm warszawski, pod wpływem Sobieskiego, potwierdził Tatarom wszystkie dotychczas nadane prawa i przywileje. Sejm zwolnił również wszystkich Tatarów służących w wojskach Rzeczypospolitej od płacenia pogłównego. Uchwały te miały nie tylko wynagrodzić wierność pozostających w armii litewskiej Tatarów, ale również przygotować grunt pod przyszłe rozmowy ze zbuntowanymi rotmistrzami tatarskimi, miały zachęcić ich do powrotu do Rzeczypospolitej. Hetman Sobieski, znając nastroje panujące wśród żołnierzy chorągwi lipkowskich, liczył, że uda mu się nakłonić zbuntowanych rotmistrzów do powrotu do wojska koronnego jeszcze w 1673 roku. Dlatego też wyznaczył komisarza, w osobie rotmistrza Marcina Bogusza, do kierowania rokowaniami z przywódcami Lipków. Powierzenie tej funkcji oficerowi, który – mszcząc się za doznane krzywdy – tępił bez litości tatarskich buntowników, nie wróżyło powodzenia całej akcji. Służba w armii tureckiej nie przyniosła Tatarom spodziewanych korzyści. Nie wszystkim też podobały się panujące w Turcji stosunki. Wyniesienie Aleksandra Kryczyńskiego na bejostwo barskie spotęgowało jedynie rozgoryczenie wśród innych rotmistrzów. Z tych też względów nietrudno było Marcinowi Boguszowi nawiązać kontakt z antagonistami beja. Mimo trudności, sprzysiężeni rotmistrzowie tatarscy zdołali dostarczyć Boguszowi warunki powrotu zbuntowanych chorągwi do Rzeczpospolitej. Dokument podpisali w imieniu swych podkomendnych: Dżafar Murawski, Adam Murawski, Samuel Krzeczowski, Samuel Murza, Lechtezar Szabłowski, Samuel Korycki i Aleksandrowicz. Pierwsza próba porozumienia Tatarów–Lipków z Polską nie powiodła się. Warunki zbuntowanych rotmistrzów wydawały się stronie polskiej zbyt wygórowane. Mimo to zwolennicy powrotu na służbę Rzeczypospolitej stawali się coraz bardziej aktywni.

We wrześniu 1673 roku Lipkowie zaczęli znowu nękać najazdami ludność województwa ruskiego. Udając chorągwie jazdy polskiej rabowali wsie, osady i dwory szlacheckie. W pierwszej połowie października 1673 roku, na wieść o zbliżaniu się armii polsko–litewskiej, doszło w Barze do rozruchów. W czasie walk zginął Aleksander Kryczyński. Wieść o śmierci beja Baru dotarła do oddziałów polskich, maszerujących pod Chocim. Powszechnie sądzono, że jego śmierć przyspieszy demoralizację chorągwi lipkowskich na Podolu. Pod Chocimiem połączona armia polsko–litewska odniosła wspaniałe zwycięstwo nad Turkami. W wojsku Rzeczypospolitej walczyły trzy chorągwie tatarskie. Nowym bejem barskim władze tureckie mianowały rotmistrza Hussejna Murawskiego, który miał przygotować twierdzę do obrony. Mimo że rozbicie armii tureckiej pod Chocimiem wzmogło rozdźwięk wśród Lipków, to jednak nie zaprzestali oni wypadów na ziemie polskie. W listopadzie 1674 roku nowo obrany król Jan III Sobieski ruszył ponownie na Turków. Bar został zdobyty przez wojska polskie 12 listopada 1674 roku. Sobieski, znając nastroje panujące w zbuntowanych chorągwiach, przyjął wszystkich Lipków do armii koronnej. Wzięli oni udział w dalszych walkach z Turkami. Pod sztandary Rzeczypospolitej wrócili m. in. rotmistrzowie: Daniel Szablowski, Hussejn Murawski, Dżafar Murawski, Samuel Krzeczowski, Samuel Murza, Lechtezar Szabłowski oraz Samuel Murza. W styczniu 1675 roku Hussejn Murawski, wysłany w specjalnej misji na Krym, zdradził króla i przeszedł na służbę turecką. Aby ostatecznie przeciągnąć Tatarów na stronę polską, sejm koronacyjny 1676 roku uchwalił amnestię dotyczącą jedynie tych spośród Lipków, którzy w 1674 roku wrócili na służbę polską. Pozostali zaś nadal przebywali w Kamieńcu i co jakiś czas dokonywali wypadów na Podole. Latem 1676 roku Turcy ponownie wtargnęli w granice Rzeczypospolitej. Z pomocą przyszli im Lipkowie mieszkający w Kamieńcu Podolskim. Chorągwie lipkowskie spustoszyły okolice Ostroga, Dubna i Łucka. Wycofującego się nieprzyjaciela pobił pod Zasławiem pułkownik Michał Rzewuski, starosta chełmski.

Problem Tatarów osiadłych w Rzeczypospolitej niejednokrotnie był poruszany podczas rokowań polsko–tureckich w Żórawnie, w październiku 1676 roku. Turcy zgłaszali w tej sprawie wiele pretensji. Ostatecznie obie strony doszły do porozumienia i zezwoliły Lipkom na dokonanie wyboru swej przynależności państwowej. Traktat żórawiński wyraźnie podzielił społeczność tatarską na dwie grupy. Do pierwszej należeli ci wszyscy, którzy mimo nieporozumień z władzami i szlachtą Rzeczypospolitej postanowili pozostać w państwie polsko–litewskim. Drugą grupę stanowili ci, którzy wybrali emigrację do Turcji. Nie jesteśmy w stanie ustalić dokładnej liczby emigrujących Tatarów. Turcy osiedlili Lipków na wołoskim pograniczu w celu ochrony pogranicznych osad, wypadów na terytorium wroga oraz walk podjazdowych. Źródłem utrzymania dla tego typu wojska były zazwyczaj łupy zdobyte na wojnie. Osiedlenie Lipków na pograniczu wołoskim umożliwiło Turkom pustoszenie województw ukraińskich bez mobilizacji armii. Na przykład w czasie odsieczy wiedeńskiej w 1683 roku Lipkowie, korzystając z nieobecności wojska polskiego, napadli na południowe kresy Rzeczypospolitej.

Sejm wydał 22 marca 1677 roku konstytucję, potwierdzającą Tatarom dawne prawa i przywileje. Konstytucja ta zrównywała murzów tatarskich ze stanem szlacheckim. Pozwolono Tatarom na odbudowę starych meczetów, posiadanie czeladzi chrześcijańskiej oraz odkupienie od szlachty dóbr niegdyś do nich należących. Zwolniono również Tatarów od wszelkich podatków. Wszyscy przedstawiciele tej narodowości, służący w wojskach Rzeczypospolitej, mieli otrzymywać żołd na równi z chorągwiami kozackimi. Przywilej ten wielokrotnie potem potwierdzano. Następnie przystąpiono do zlikwidowania zatargu o zaległy żołd. Ponieważ skarb był pusty, król Sobieski obiecał wynagrodzić żołnierzy chorągwi tatarskich ziemiami w ekonomiach Wielkiego Księstwa Litewskiego. Od 1679 roku zaczęto umieszczać Tatarów w niektórych wsiach w ekonomiach: brzeskiej, kobryńskiej i grodzieńskiej. Pułkownika Samuela Koryckiego z chorągwią ulokowaną w Lebiedziewie i Małaszewicach w ekonomii brzeskiej oraz w Botczy, Litwiukach, Kleszczach, Palatyczach, Piaskach, Żabinach i Ruchowiczach w ekonomii kobryńskiej. Rotmistrza Romanowskiego z oficerami z jego chorągwi – w Studziance w ekonomii brzeskiej. Pułkownikowi Samuelowi Krzeczkowskiemu i jego chorągwi przydzielono Kruszyniany, Łużany i Białogorce. Przywileje królewskie i konstytucje sejmowe z czasów Jana Sobieskiego zlikwidowały całkowicie konflikt między ludnością tatarską a władzami Rzeczypospolitej. Zrównywały one tatarskich ziemian ze stanem szlacheckim w sprawach kryminalnych, dowodzenia własności według statutu litewskiego, opłat sądowych czy grodzkich. Jednak w dalszym ciągu Tatarzy, jako wyznawcy islamu, nie uzyskali praw politycznych.

Latem 1683 roku Sobieski wyruszył z odsieczą Wiedniowi, obleganemu przez Turków. W szeregach lekkiej jazdy (31 chorągwi – ok. 2422 koni) znajdowało się wielu dawnych buntowników lipkowskich. Król był zadowolony z ich postawy w tej kampanii. W wiktorii wiedeńskiej nie brały udziału wojska litewskie, które spóźniły się na zgrupowanie wojsk Sobieskiego. Wojsko litewskie operowało na terenie Węgier przeciw Thököly’emu. Armia ta liczyła ok. 10 tys. ludzi, z czego 1500 w chorągwiach lekkich, głównie tatarskich. W literaturze brak jest konkretnego opisu działań militarnych wojska litewskiego, za to dużo miejsca zajmują opisy rabunków, grabieży i mordów dokonywanych na ludności węgierskiej i słowackiej. Po odsieczy wiedeńskiej pozostawiono kilka chorągwi tatarskich w armii koronnej. Element tatarski w tych oddziałach zaczął się powoli roztapiać w żywiole polskim, ruskim, wołoskim. Jednak kadra oficerska i tradycje pozostały tatarskie.

W 1685 roku miał miejsce wypadek, który zbulwersował opinię szlachecką w Rzeczypospolitej. Doszło mianowicie do krwawej potyczki między chorągwią tatarską Józefa Sienkiewicza a szlachtą ze wsi Lewkowice i Niewmierzyce w ziemi owruckiej na Polesiu kijowskim. Mieszkańcy tych wsi, dowiedziawszy się, że ma stacjonować u nich chorągiew tatarska, postanowili zmusić ją do odjechania. Doszło do starcia zbrojnego, a zwycięscy Tatarzy ograbili wsie. Ostatni raz doszło do poważniejszych starć tatarskich buntowników z regularną armią polską podczas wypraw Sobieskiego do Mołdawii w latach 1686 i 1691. Pojawienie się wojsk Sobieskiego na Podolu wywołało wśród części “tureckich” Lipków chęć powrotu do Rzeczypospolitej. Wielu z nich zbiegło do wojsk koronnych, a król przyjmował ich łaskawie, znając ich walory bojowe. W 1699 roku, na mocy traktatu karłowickiego, Kamieniec Podolski wrócił do Rzeczypospolitej. Wśród tureckiej załogi twierdzy znajdował się dwustuosobowy oddział Lipków, który został przesiedlony na prawy brzeg Dniestru. Wydarzenie to kończy sprawę Lipków i ich buntu, lecz nie jest końcem uczestnictwa Tatarów w szeregach polskiej armii, choć już w zmniejszonym – organizacyjnie i liczebnym – stanie. U schyłku wieku doszło do nowej redukcji wojska Rzeczypospolitej (rok 1690). W skład armii koronnej miało wchodzić 31 chorągwi lekkich (łącznie 2500 koni), a w skład armii litewskiej łącznie 800 Kozaków i Tatarów.

Materiał zawarty w pracy dotyczy Tatarów w wojsku polskim, lecz chciałbym wspomnieć o pewnej ciekawostce. W artylerii litewskiej do transportu dział zobowiązani byli osiedleni w Wielkim Księstwie Tatarzy, którzy w przerwach między kampaniami zajmowali się przewozem towarów. Tak więc nie tylko w formacjach jazdy można odnaleźć element tatarski. Bardzo ważną funkcję, jaką spełniali Tatarzy w wojsku Rzeczypospolitej, był fakt wykorzystywania ich w roli posłów, gońców, tłumaczy – w polityce wobec państw muzułmańskich (Turcja, Krym). Znajomość polityki, kultury i języka przydawały się bardzo często w rozmowach dyplomatycznych pomiędzy stroną islamską a Rzeczpospolitą, która miała oparcie w – zamieszkujących ją i służących jej – Tatarach.

Powyższa praca przedstawia tylko wybrany fragment z dziejów oręża tatarskiego w armii Rzeczypospolitej. Próbuje przybliżyć ich szlak bojowy, skład chorągwi oraz kadrę dowódczą. Nie zawsze stosunki z chorągwiami tatarskimi układały się dobrze władzom i społeczeństwu Rzeczypospolitej, dlatego też podjąłem się prób analizy przyczyn i przebiegu buntów Tatarów. Nieraz ich walory militarne przyćmiewane były przez rozboje i grabieże. Tatarzy oddali jednak wielkie zasługi w obronie kraju i w walce z wieloma najeźdźcami, czego dzisiejszy historyk nie może przemilczeć lub zapomnieć. Przywiązani do urzędu króla byli solą w oku szlachty polskiej, która doprowadziła u schyłku XVII wieku do zmniejszenia liczby Tatarów w wojsku polskim i litewskim, powracając do stanu liczebnego z początku tegoż wieku. Temat ten nie jest jednak do końca zbadany, stąd też praca ta zawiera jedynie wstępne informacje dotyczące powyższego tematu.

Przypisy autora:

1 W przypadku chorągwi tatarskich hiberna wynosiła 124 złote. W 1690 roku uległa obniżce do 104 złotych (znów płacono ją częściowo w naturze, co miało związek z zaległościami w jej płaceniu).

2 Liczba chorągwi tatarskich w wojsku koronnym w latach 50. XVII wieku: 1651 r. (I kwartał) – 4 (550 koni), 1652 r. (IV kwartał) – 8 (980 koni), 1654 r. (IV kw.) – 1290 ludzi (brak dokładnych danych co do ilości chorągwi), 1655 r. (III kw.) – 11 (1290 koni), 1657 r. (IV kw.) – nowe cztery chorągwie.

3 Np. w sierpniu 1649 roku z obozu w Rzeczycy nad Dnieprem zbiegło kilku husarzy, więc hetman wysłał za nimi pogoń składającą się z trzech chorągwi tatarskich: Karacewicza, Romanowskiego i Smólskiego.


Bibliografia:
1. Baranowski B., Dzieje wojskowości polskiej do roku 1831.
2. Baranowski B., Tatarszczyzna wobec wojny polsko – szwedzkiej w latach 1655 – 1660, [w:] Polska w okresie II wojny północnej 1655 – 1660, T. 1, Warszawa 1957.
3. Borawski P., Tatarzy w dawnej Rzeczypospolitej, Warszawa 1986.
4. Chowaniec Cz., Sobieski wobec Tatarszczyzny 1683 – 1685, Kwartalnik Historyczny, T. 42 1928.
5. Górka O., Uwagi orientacyjne o Tatarach polskich i obcych, [w:] Rocznik Tatarski, T. 2 1935.
6. Górski K., Historia jazdy polskiej, Kraków 1894.
7. Krawniec L., Zarys dziejów ludności tatarskiej w Rzeczypospolitej Polskiej, [w:] Tatarzy w Polsce, Wilno 1936.
8. Kukiel M., Skład narodowy i społeczny wojsk koronnych za Sobieskiego, [w:] Studia historyczne ku czci Stanisława Kutrzeby, cz. II, Kraków 1938.
9. Podhorodecki L., Tatarzy, Warszawa 1971.
10. Semkowicz Wł., Udział wojsk litewskich Sobieskiego w kampanii roku 1683, Wilno 1934.
11. Tyszkiewicz J., Tatarzy na Litwie i w Polsce, Warszawa 1989.
12. Wimmer J., Wojsko polskie w drugiej połowie XVII wieku, Warszawa 1965.
13. Wójcik Z., Jan Sobieski.
14. Zarys dziejów wojskowości polskiej do roku 1864, T. 2 (1648 – 1864), Warszawa 1966.
 

Kryvonis

Цензор
Tatarzy na naszych ziemiach
http://www.tatarzy.pl/historia/tatarzy_na_ziemiach.html
Tematyka Tatarów polskich od kilku lat powraca ponownie na forum publiczne. Mimo pojawienia się wielu publikacji na ten temat, dzieje Tatarów na ziemiach polskich nieustannie budzą zainteresowanie i wymagają dalszych badań. Pozostaje w dalszym ciągu wiele kwestii spornych do wyjaśnienia i sprecyzowania. Wyrazem naukowych zainteresowań problematyką tatarską było powstanie kilku prac magisterskich poświęconych polskim wyznawcom islamu. Prace te, należy traktować jako zapowiedź gruntownego zbadania dziejów i kultury ludności tatarskiej. Stwarza to pewną szansę na wprowadzenie tradycji kulturowej ludności muzułmańskiej do kultury ogólnopolskiej, a raczej daje szansę uświadomienia społeczeństwu naszego kraju, że wartości kulturowe zapoczątkowane przez tę grupę etniczno-religijną stały się częścią naszej wielowątkowej tradycji i kultury. Tatarzy są niezwykłym fenomenem w polskim krajobrazie, gdyż mimo 600-letniego bytowania w tym kraju utrzymali poczucie swojej odrębności religijnej (islam) i etnicznej, co pozwoliło im zachować poczucie grupowej tożsamości i nie zasymilować się z otoczeniem. Podlasie jest terenem, na którym spotykają się cztery kultury, cztery obrządki religijne: katolicyzm, prawosławie, judaizm i islam. Czas i historia tego nie zmieniły. A jednak islam, choć na terenach polskich istnieje od stuleci, wciąż wydaje się obcym i egzotycznym. Tatarzy mówią sami o sobie: Jesteśmy Polakami tatarskiego pochodzenia. Przez stulecia byliśmy inkrustowani słowiańszczyzną, ale sami też pokochaliśmy tę naszą ojczyznę i wiele daliśmy polskiej kulturze.

Współcześnie Tatarów określa się ich przeważnie mianem Tatarów polskich. Kiedy spojrzymy wstecz, to ludność tę nazywano Tatarami litewskimi, czy polsko-litewskimi. Traktujemy ich jako grupę etnograficzną. W życiu codziennym nie różnią się od innych mieszkańców naszego kraju niczym szczególnym.

Początki osadnictwa tatarskiego sięgają XIV w., czasów panowania wielkiego księcia litewskiego księcia Witolda (1392-1430). Osadnictwo tatarskie możemy podzielić na pierwotne i wtórne. Osadnictwo tatarskie od swych początków miało charakter wojskowy. Pierwsze osady powstawały w pobliżu ośrodków miejskich, niedaleko granicy z Zakonem Krzyżackim, co umożliwiało szybką mobilizację, oraz obronę miast i dróg przed Krzyżakami. Z czasem osadnictwo to zanikło.

O osadnictwie wtórnym mówimy począwszy od wieku XVII. Od 1669 r. Tatarzy zaczęli korzystać z polskich praw szlacheckich. Król polski zezwolił Tatarom na dalsze nabywanie dóbr ziemskich i rozporządzanie nimi bez ograniczeń. Charakterystyczne dla Tatarów zawody: furmaństwo, ogrodnictwo, handel, łowiectwo, garbarstwo (zwane też „dubieniem”), hodowla bydła, również stopniowo przestawały być zajęciami wyróżniającymi muzułmanów. Za sprawą króla Jana III Sobieskiego Tatarzy pojawili się na Podlasiu. Z powodu biedy i złej sytuacji prawnej wyznawców islamu w Rzeczypospolitej Obojga Narodów kilka chorągwi tatarskich w 1672 r. zbuntowało się i przeszło na stronę turecką. Wydarzenie to nazywa się w historiografii „buntem Lipków”. Lipkami nazywano Tatarów z Wołynia i Podola w XVII w. By pozyskać dla wojska polskiego rozgoryczonych Tatarów Jan III Sobieski w porozumieniu z Sejmem przywrócił Tatarom dawne prawa, a w zamian za zaległy żołd przyznawał ziemię. W zamian za służbę wojskową nadał on, bowiem Tatarom włości na terenach obecnej północno-wschodniej Polsce. W 1679 r. Tatarzy z oddziałów rotmistrza Bogdana Kieńskiego, Gazy Sieleckiego i Olejowskiego otrzymali wsie Bohoniki, Drahla i Malowicze Górne. Rotmistrz Samuel Murza Korycki objął w posiadanie wsie Lebiedziew i Małaszewicze w ekonomii brzeskiej oraz kilka wsi w ekonomii kobryńskiej. Rotmistrz Daniel Szabłowski z kompanią osiadł także w Małaszewiczach, zaś rotmistrz Romanowski w Studziance, wsi położonej w kluczu łomaskim, ekonomii brzeskiej. Osadnictwo tatarskie kontynuowali królowie sascy.

Tatarzy byli niestety słabymi gospodarzami, bardziej pociągały ich działania wojenne, w których zdecydowanie lepiej się czuli. W czasach ostatniego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego Tatarzy kolejny raz dali dowód swej gotowości do poświęceń dla dobra RP. Brali oni udział w konfederacji barskiej. W wojnie w 1792 r. wzięło udział wielu Tatarów. Korpusem armii polskiej dowodził tatarski generał Józef Bielak. Tatarzy uczestniczyli w wielu walkach podczas powstania 1794 r. Walczyli u boku Napoleona i we wszystkich powstaniach w okresie niewoli narodowej. Swój udział Tatarzy mieli także podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. W walkach uczestniczył Tatarski Pułk Ułanów im. Mustafy Achmatowicza, nazywany pospolicie jazdą tatarską. W 1939 r.

w kampanii wrześniowej bohaterskie walki toczył szwadron tatarski, 13 Pułku Ułanów Wileńskich dowodzony przez rotmistrza Aleksandra Jeljasiewicza. W latach 90. XX w. Tatarzy polscy zwrócili się do Ministerstwa Obrony Narodowej o odtworzenie w polskim wojsku pododdziału tatarskiego w 27. Pułku Ułanów im. Króla Stefana Batorego w Braniewie. Jednak przedsięwzięcie to nie zostało zrealizowane.

W 2 poł. XIX wieku dostrzegamy schyłek świetności tatarskiej, zarówno w rejonie Białej Podlaskiej, jak i na terenach dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. W 1889 roku do muzułmańskiej parafii w Studziance należało 86 osób. Złożyło się na to miało kilka czynników. Po pierwsze postępująca stale rusyfikacja, która nie ominęła także Tatarów. Po powstaniowe zsyłki w głąb Rosji i szykany ze strony władz carskich miały wpływ wyraźny na zmniejszanie się liczby ludności tej grupy. W przypadku rejonu bialskopodlaskiego możemy mówić o oddaleniu od centrów tatarskości. Początki XX w. to już kres życia społeczności tatarskiej na Podlasiu. Zamieszkiwali oni w omawianym czasie gminy Lubenka, Kobylany i Biała Podlaska. Jedynie meczet w Studziance grupował lokalną społeczność tatarską.

W Studziance meczet istniał do sierpnia 1915 r., kiedy to wycofujące się wojska kozackie spaliły go doszczętnie. Tu znajdowała się muzułmańska parafia dla Podlasia i Litwy. Duchowny tatarski (imam, mułła) stał na czele Parafii Muzułmańskiej. Przyjeżdżali wyznawcy z Wilna i Nowogródka, a mułła jeździł do nich na śluby i chrzciny, bo Koran nakazywał obrządek chrztu lub zawarcia małżeństwa odbywał się w domu. Spełniał wszelkie posługi religijne, tzn. odprawiał piątkowe nabożeństwa, udzielał posług przy ślubach, chrzcie, pochówku zmarłych oraz prowadził księgi stanu cywilnego.

Ostatnim mułłą w Studziance był Maciej Bajrulewicz zmarły w 1923 r. Meczet został spalony przez wycofujące się z Królestwa Polskiego wojska kozackie w sierpniu 1915 roku. Po I wojnie część Tatarów uległa rozproszeniu, a część przeniosła się do Nowogródczyzny, gdzie istniało kilka parafii. Tatarzy białostoccy uważają, iż „w Studziance następował szybszy proces chrystianizacji niż w okolicach Białegostoku”. To stanowiło jeden z czynników zmniejszania się liczby ludności tatarskiej w okolicach Białej Podlaskiej. Pierwszy powszechny spis ludności z 30 wrześnie 1921 r. zanotował w powiecie bialskim 11 muzułmanów: 1 w Białej, 1 w Małaszewiczach Małych, 2 w Malowej Górze, 6 w Studziance, 1 w Łomazach. Z tych 11 osób 5 miało powyżej 60 lat. Należy podejść ostrożnie do tego spisu, bowiem nie wszyscy przyznawali się do pochodzenia tatarskiego, chociaż niewątpliwie nimi byli. Sądzie, że jeszcze sporo osób mogło powrócić z ziem wschodnich, po zakończeniu nawały bolszewickiej i ustaniu wszelkiego echa walk o niepodległe granice. Jedną z ostatnich znanych rodzin tatarskich przed II wojną była rodzina Bajrulewiczów.

Należy podkreślić, że w latach II RP nastąpiło wyraźne odrodzenie religijne i kulturowe Tatarów polsko-litewskich. Jak zaznaczył prof. A. Kołodziejczyk, pionier badań nad Tatarami bialskimi: było to związane z podjętymi w tym czasie badaniami nad dziejami tej społeczności. Powstało wówczas wiele publikacji.

Zdecydowanie dłużej przetrwało osadnictwo na białostocczyźnie. Tatarzy osadzeni przez Jana III Sobieskiego przetrwali pielęgnując kulturę i historię do dnia dzisiejszego. Z biegiem czasu osadnictwo na tych terenach zaczęło zanikać. Wielu Tatarów wyemigrowało w pierwszej połowie XVIII w. do Turcji. W XIX wieku Tatarzy opuszczali wsie przenosząc się do miast m.in. Grodna, Sokółki, Dąbrowy czy Suchowoli. Część w poszukiwaniu lepszych warunków bytowych wyjechała do Rosji. W początkach XX w. Tatarzy białostoccy emigrowali do Stanów Zjednoczonych. Założyli kolonię w Nowym Yorku, która funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Podczas I wojny światowej Tatarzy byli mobilizowani do wojska carskiego. Okupacyjne władze niemieckie przydzielały je do prac na potrzeby frontu. Niektórych odesłano na roboty do Niemiec. Do tego klęska głodu i choroby zakaźne miały wpływ na zmniejszenie się ludności tatarskiej na Białostocczyźnie.

Przed agresją hitlerowską w 1939 r. część Tatarów z ziemi nowogródzkiej przewędrowała na półwysep krymski z zamiarem przeczekania wojny pod opieką tamtejszej ludności tatarskiej. Większość jednak nie powróciła już w rodzinne strony. II wojna światowa rozdzieliła ośrodki tatarskie. Wówczas to zginęła, lub wyemigrowała za granicę inteligencja muzułmanów polskich. Spowodowało, że życie kulturalne i religijne wyznawców islamu po wojnie nie przyjęło tak dużego rozmachu jak przed wojną. Dodatkowo działalność kulturalna i kontakty z współwyznawcami za granicą były ograniczane przez władze PRL. Po wojnie, za wschodnią granicą pozostały Wilno, Nowogródek, Kleck, Iwie, Grodno - największe ośrodki życia tatarskiego w dawnej Polsce. Tatarzy w wyniku akcji repatriacyjnych osiedlili się w miejscowościach takich jak: Ełk, Giżycko, Olsztyn, Lidzbark, Trzcina Lubuska, Poznań, Bydgoszcz, Wrocław, Oleśnica, Wałbrzych, Jelenia Góra, Gdańsk. Na Pomorzu Zachodnim najwięcej Tatarów osiedliło się w Szczecinie i Szczecinku, także w Gorzowie Wielkopolskim i Trzciance. Repatrianci dotarli również do Wrocławia, Oleśnicy, Wałbrzycha i Jeleniej Górzy.

W 1945 r. zaczęły osiedlać się w Białymstoku i okolicach Sokółki, rodziny tatarskie, które w ramach akcji repatriacyjne opuszczały okolice Wilna, Nowogródka i Grodna. Rozpoczęto działania w kierunku reaktywowania gminy muzułmańskiej w Bohonikach. Właśnie Bohoniki i pobliskie Kruszyniany nabrały po wojnie szczególnego znaczenia dla Tatarów. Znajdujące się tam meczety i mizary były jedynymi funkcjonującymi na tych terenach po 1945 r.

Tatarzy na modlitwy uczęszczają do meczetu, który stanowi tylko i wyłącznie miejsce modlitwy. Wszelkie pozostałe ceremonie jak śluby, chrzciny, pogrzeby odbywają się poza meczetem, najczęściej w domach. Tatarzy nie uznają kultu obrazów, dlatego w świątyniach ich nie ma. Obecnie w naszym kraju mamy trzy meczety w Bohonikach, Kruszynianach i w Gdańsku. Podczas muzułmańskich świąt przybywają tutaj Tatarzy z kraju i zagranicy. Pragną być, chociaż przez kilka dni razem w historycznym tatarskim „gnieździe”.

Do tych świątyń zjeżdżają się wierni z całego kraju i zagranicy. Regularnie są odprawiane nabożeństwa piątkowe i świąteczne.

W 1939 r. w II RP znajdowało się 71 cmentarzy muzułmańskich w województwach: wileńskim, nowogródzkim, białostockim, warszawskim i lubelskim, z tego 33 czynne, a 38 nieczynnych. Do dzisiaj istnieją mizary w Kruszynianach, Bohonikach, Warszawie, Krynkach, Lebiedziewie-Zastawku, Studziance. Na mizarze w Kruszynianach znajduje się najstarszy zachowany obecnie w Polsce nagrobek tatarski datowany na rok 1699. Mizar w Studziance jest w dużo lepszym stanie niż ten z Lebiedziewa-Zastawka. W ostatnim czasie Urząd Gminy Łomazy (administrator cmentarza) zaczął jednak dbać o mizar. Do dnia dzisiejszego zachowało się ok. 165 kamieni nagrobnych z piaskowca i 1 płyta. Niestety tylko część kamieni jest w dobrym stanie. Na niektórych wyryte są półksiężyce, symbole religii muzułmańskiej - islamu. Po I wojnie światowej cmentarz był systematycznie dewastowany przez okolicznych mieszkańców. Nagrobki były rozbijane i służyły jako gruz, toczaki lub osełki do kos. Dewastacji prowadzonej przez miejscową ludność chrześcijańską, nie powstrzymały nawet stanowcze protesty miejscowego proboszcza. Mizar ten nadal wymaga zabiegów konserwatorskich, bowiem czas niszczy ten unikatowy zabytek.

Niewątpliwie ciekawym zjawiskiem jest edukacja Tatarów. W dawnych wiekach nauczanie islamu wśród muzułmanów polskich było prowadzone przez miejscowych imamów i rzadziej przez sprowadzanych z Krymu nauczycieli. Ważną rolę w ich nauce odgrywała rodzina. Nauka religii obejmowała podstawowe zasady islamu i czytanie Koranu. By zdobyć wiedzę religijną, konieczny był wyjazd do większych ośrodków muzułmańskich za granicą. Takie podróże odbywali tylko nieliczni. Po utworzeniu Muzułmańskiego Związku Religijnego w 1925 roku opiekę nad nauczaniem religijnym w poszczególnych gminach muzułmańskich przejął Muftiat Rzeczypospolitej Polskiej. Do II wojny światowej miejscem nauczania religii były szkółki przy meczetach, lub domy nauczycieli. Nauka religii w większych gminach odbywała się codziennie, w mniejszych, co niedzielę. Religii islamu nie uczono wówczas w szkołach publicznych. Dziecko kończyło naukę, gdy potrafiło dobrze czytać Koran.

Po II wojnie światowej nauczanie religii odbywało się w domach nauczycieli. Tworzono koła nauczania religii, do których uczęszczały dzieci w różnym wieku. Nauka odbywała się w dni wolne od pracy i nauki w szkołach publicznych, tzn. w soboty lub w niedziele. Takie koła były w Białymstoku, Sokółce, Suchowoli, Dąbrowie Białostockiej.

W Białymstoku nauka odbywała się w domu modlitw. Pod koniec lat osiemdziesiątych ub. wieku religii zaczęli nauczać studenci z krajów muzułmańskich, studiujący na polskich uczelniach. Po 1989 r. gminy muzułmańskie wystąpiły do Kuratorium Oświaty o udostępnienie sal w szkołach publicznych do nauczania religii. Od tamtej pory do dziś nauczanie islamu odbywa się w szkołach publicznych w soboty lub w niedziele w miejscowościach z większą liczbą dzieci wyznających islam. Jedną z takich szkół prowadzi Halina Szehidewicz w Białymstoku. Osoby, które chciały zdobyć szczegółową wiedzę na temat islamu wyjeżdżają na uczelnie zagraniczne, np. do Francji, Bośni, Arabii Saudyjskiej, Syrii, Egiptu, Wielkiej Brytanii.

Tatarzy białostoccy nie zapominają o Tatarach i miejscach po nich w okolicach Białej Podlaskiej. W 2005 r. do Studzianki na miejsce dawnego istnienia meczetu przybyła kilkudziesięcioosobowa delegacja białostockiej gminy muzułmańskiej z dwoma duchownymi: muftim RP Tomaszem Miśkiewiczem i imamem gminy bohonickiej Stefanem Jasińskim. Przyjechała także przewodnicząca gminy białostockiej Haliną Szehidewicz wraz z zespołem „Buńczuk” grupującym młodzież tatarską. Zespół zaprezentował wiersze poetów tatarskich i tańce w strojach ludowych. Tatarzy modlili się na mizarze w Studziance za zmarłych przodków. Tatarzy białostoccy nadal uważają, że mieszkańcy Studzianki, dawnej kolebki Tatarów, posiadają nadal ich cechy. Nie każdy jednak je rozpozna. Za pierwszą wizytą pojawiły się kolejne, co pozwoli miejscowej młodzieży odnaleźć korzenie rodzinne i przypomnieć o przodkach zamieszkujących niegdyś te tereny. Nawiązane kontakty są stale rozwijane i pielęgnowane.

Sądzę, że kultura i obyczaje przetrwały wśród Tatarów polskich ze względu przywiązanie ich do państwa polskiego. Wspólne dzieje oraz zadzierzgnięte z Polakami więzi, Tatarzy prezentowali na łamach swojej prasy, przede wszystkim zaś w ukazujących się w okresie międzywojennym: „Przeglądzie Islamskim”, „Roczniku Tatarskim”, „Życiu Tatarskim”. Obecnie Tatarzy polscy wydają: „Rocznik Tatarów Polskich”, „Świat islamu”, „Życie Muzułmańskie”, „Pamięć i Trwanie”. Wpłynęło to w znacznym stopniu na fakt utrzymania własnej tożsamości.

Tatarzy polscy dzięki swoim zwyczajom i obrzędom zachowali poczucie odrębności religijnej. Ich żywa muzułmańska tradycja wzbogaca kulturę naszego kraju, wprowadzając do niej swoisty pierwiastek tajemniczości i orientu. Kultura tatarska jest mało znana, a jest niewątpliwie bardzo interesująca. W Polsce żyje obecnie ok. 5 tys. Tatarów. Większość z nich skupiona jest wokół muzułmańskich związków wyznaniowych. Wielu żyje w rozproszeniu, a niektórzy nie przyznają się do swego pochodzenia, chociaż niejednokrotnie w ich rysach można dopatrzyć się tatarskich cech. Do dzisiaj noszą jednak stare, znane tatarskie nazwiska, jak np.: Azulewicz, Baranowski, Bielak, Buczacki, Kryczyński, Korycki, Lisowski, Mucharski, Muchla, Murawski, Okmiński Szabłonowski, Romanowski, Szehidewicz. Miejmy nadzieję, że zawsze będą wśród nas.

Łukasz Radosław Węda
 
Верх